wtorek, 30 lipca 2013

Blog wstrzymany!

Wybaczcie, ale muszę wstrzymać blog. Pisanie mnie lekko przerosło i szczerze mówiąc nie wiem czy chcę dalej prowadzić tego bloga. Z góry przepraszam was za to całe zamieszanie. Może nie tyle co pisanie mnie przerosło, ale chyba jednak pisanie takiego romansidła XD
Postaram się dla was skleić jakoś końcówkę i pojawi się bardziej blog komediowo-fantastyczny mam nadzieję, że również wam się spodoba ;P
Przepraszam wszystkich czytelników :x

xoxo

Chapter 16

Niall's pov
Upiłem się jak jeszcze nigdy. Moje myśli krążyły tylko wokół Anne. Dałem się sprowokować tej żmii. Usłyszałem jak dzwonek zadzwonił do drzwi. Podszedłem o mało się nie przewracając. Na szyję rzuciła mi się dziewczyna. Nie mogłem rozpoznać kto to był, ale podejrzewam, że to Anne. 
- Anne, przepraszam kochanie - powiedziałem trzymając dziewczynę w ramionach.
- To nic skarbie - powiedziała dziewczyna zamykając drzwi i rozbierając się. Byłem zbyt pijany, żeby rozpoznać czy to Anne. Wyglądała jak ona. Jej kręcone włosy, spadały kaskadą w dół. Dziewczyna zaciągnęła mnie do sypialni...
~~
- Cześć kochanie - powiedziałem odwracając się w łóżku do Anne obok. 
- Dzień dobry misiu - powiedziała kobieta, która wcale nie była Anne. To była Caroline. Dotarło do mnie, że właśnie zdradziłem Anne. Szybko wstałem z łóżka i ubrałem się.
- Wynoś się ! - krzyknąłem. - Jak możesz niszczyć mi życie ?! - Dziewczyna podniosła się z łóżka i zdjęła perukę. Wyszedłem z pokoju zły jak nigdy. Nie mogę jej zostawić w domu, ale muszę szybko pojechać do Anne. Mam nadzieje, że o niczym nie będzie wiedzieć. 
- Skarbie co na śniadanie ? - zapytała szczęśliwa dziewczyna.
- Nic wynoś się ! - krzyknąłem wyrzucając jej płaszcz i torbę za drzwi. 
- No dobrze, to  ja już pójdę - powiedziała jak gdyby nigdy nic i wyszła.
Nie miałem na co czekać od razu pojechałem do Anne.
~~
Zapukałem nerwowo do drzwi, ale nikt nie otwierał więc sam wszedłem. Moim oczom ukazała się zapłakana dziewczyna, ale jak się dowiedziała tak szybko ?
- Anne, co się stało ? - zapytałem zdenerwowany.
- Co ja ci zrobiłam Niall, że tak ze mnie zakpiłeś ? - zapytała oddychając bardzo szybko. Siedziała w bez ruchu, a z jej oczu wylewało się morze łez. 
- Anne, ja ci wszystko wytłumaczę - powiedziałem roztrzęsiony. Dziewczyna wstała i popatrzyła mi w oczy. 
- Niall co ty chcesz mi tłumaczyć ?! 
- Kochanie, upiłem się i...
- Nie tłumacz się.Myślę, że czas się poddać Niall. - powiedziała zalewając się łzami. Od razu ja przytuliłem.
- Nie, mów tak. Kochanie proszę wybacz mi - błagałem. Czułem jak po moich policzkach spływają łzy.
- Ja nie potrafię... Niech czas pokarze co dalej - powiedziała odpychając mnie od siebie.
- Kochanie... proszę - powiedziałem łącząc się z nią w bólu. 
- Wyjdź już - powiedziała krzyżując ręce na klatce piersiowej. Boże co ja narobiłem ?

Anne's pov
Caroline przysłała mi zdjęcia z telefonu w nocy. Co ja teraz zrobię ? Moje życie legło w gruzach. Jedno dnia straciłam ojca, a dziś tracę miłość mojego życia. Patrzyłam tylko jak Niall odchodzi. Z moich oczu spływało tone łez. Moja podświadomość krzyczała "Nie odchodź potrzebuje cię", ale rozum nie pozwalał się odezwać. Kocham go całym sercem i zawsze będę.
- Ja nie odpuszczę - powiedział wychodząc z mojego domu. Wybuchłam płaczem.
- Dałam ci wszystko co mogłam - wyszeptałam pod nosem. 

Caroline's pov
- Serena, mam dobrą wiadomość ! - krzyknęłam uradowana podbiegając do przyjaciółki.
- Co się stało ? - zapytała uśmiechając się.
- Łóżko zaliczyłam przed jego wyjazdem - powiedziałam siadając obok niej na kanapie.
- Gratuluję, teraz tylko módl się żebyś zaszła w ciąże - powiedziała biorąc łyk herbaty.
- Mam go już w garści - powiedziałam uradowana. 
- Nie chwal dnia przed zachodem słońca - powiedziała uśmiechając się do mnie.

Artea's pov
- A ty co byś chciał osiągnąć w życiu ? - zapytałam zajadając kanapkę.
- Chciałbym się z tobą ożenić i mieć z tobą dużo dzieci. - powiedział uśmiechając się. - A ty chciałabyś mieć ze mną dzieci ? - zapytał biorąc gryza kanapki. 
- Ja... myślę, że chciałabym - powiedziałam lekko skrępowana. 
- No to na co czekamy ? - zapytał wesoło. Widziałam w jego oczach błysk gwałciciela, który mnie rozbawił.
- Jeszcze nie teraz kochanie - powiedziałam śmiejąc się. Chłopak wstał.
- Wstań kochanie - powiedział łapiąc mnie za rękę. Zrobiłam o to o co mnie prosił.
- Wyobraź sobie taki tupot małych stópek, jak się śmieje, jak próbuję wymówić "mama" albo "tata" - Powiedział Louis obejmując mnie i zbliżając się do pocałunku. Jego słowa zagrzały we mnie ciepło. Chciałabym być matką, ale jeszcze jestem na to za młoda. 
- Myślę, ze muszę już iść - powiedziałam całując chłopaka w policzek. Wzięłam swoją torbę i wyszłam na dwór. Za mną wyszedł Louis, ale to było przewidywalne.
- Kochanie odwieźć ciebie ? - zapytał 
- Muszę wstąpić do siostry 
- Uważaj na siebie - powiedział chłopak wsiadając do samochodu. Byłam naprawdę szczęśliwa. Zamyślona przechodziłam przez ulicę. Na środku ulicy spojrzałam w bok i zauważyłam samochód, który był niedaleko mnie. 
- Louis !!! - krzyknęłam przestraszona po czym poczułam łamanie się moich kości. Słyszałam jak Louis krzyczy i wali w klakson. Szybko wyszedł z samochodu i podbiegł do mnie. Louis podszedł do mnie i płakał.
- Jak jeździsz skurwysynie ?! - krzyczał do mężczyzny stojącego obok i dzwoniącego po pogotowie. Wszystko było we krwi, czułam jak powoli odpływam.
- Kochanie, Artea proszę nie zasypiaj - mówił Louis. Mój wzrok się pogorszył.
- Kocham cię - wykrztusiłam z siebie.

_____________________________________
Spokojnie Artea przeżyje ;P
xoxo 

Chapter 15

ROZDZIAŁ ZAWIERA TREŚCI 18+
Louis's pov
- Jak się czujesz kochanie ? - zapytałem przytulając się do dziewczyny. 
- Nie jest źle - powiedziała tuląc się do mnie. Naszą noc filmową przerwał telefon od Nialla. To jest smutne kiedy umiera ci ktoś kto ciebie uszczęśliwiał. 
- Chcesz się u mnie na noc zatrzymać ? - zapytałem całując ją w czubek głowy. Już dawno zapadł zmrok i nie chciałem, żeby była sama w domu. Jej mama wyjechała do swojej rodziny.
- Nie, nie chcę być dla ciebie ciężarem... - wyszeptała.
- Zwariowałaś ? Nigdy nie będziesz - powiedziałem zbliżając się do jej warg. W jej oczach był smutek, ale czego mogę się spodziewać przecież niedawno straciła ojczyma. 
- Dobrze - wyszeptała cicho.
~~
- Proszę rozgość się - powiedziałem kładąc jej torbę na podłodze.
- Dziękuje
- Nie ma za co kotku - powiedziałem obejmując ją od tyłu i całując w policzek. - Chcesz coś zjeść ? 
- Nie, nie jestem głodna - powiedziała sztucznie się uśmiechając. 
- Ale musisz coś jeść, dziś jadłaś tylko śniadanie - nakazałem. Dziewczyna się uśmiechnęła. 
- Gdzie mogę się wykąpać ? - zapytała cichym głosem.
- W sypialni mam drzwi do łazienki, zresztą powinnaś pamiętać - Jej policzki zalały się czerwienią. Umyłem ręce w kuchni i zrobiłem herbatę. Słyszałem jak woda zaczęła się lać. Moja podświadomość kazała mi wejść do jej łazienki, ale nie wypadało. Zaniosłem herbatę do sypialni i zacząłem się rozbierać do spania. Nagle z łazienki wyszła Artea. Fakt, że byłem nagi, zawstydził ją i szybko wróciła się do łazienki. Zacząłem się śmiać. Szybko nałożyłem swoje bokserki i otworzyłem drzwi. Dziewczyna była cała zaczerwieniona i stała naprzeciwko mnie. Pogłaskałem ją po policzku i przyciągnąłem do siebie.
- Przepraszam - wyszeptała odwracając wzrok. 
- Yhm - wykrztusiłem i zacząłem całować jej dolną wargę. Wyglądała cudownie, moje ręce samoistnie powędrowały na jej pośladki. Delikatnie zdjąłem z niej bieliznę.
- Boję się - wyszeptała w moje usta.
- Ja wszystko poprowadzę - powiedziałem podnosząc ją, nie odrywając się od pocałunku. Była bardzo delikatna musiałem być ostrożny z tym co chcę zrobić. Delikatnie położyłem nas na łóżku przykrywając kołdrą. Jej ręce ułożyły się na moich włosach. Delikatnie pocałowałem ją w szyję nie robiąc jeszcze żadnego ruchu. Dziewczyna była bardzo spięta, więc nie chciałem się śpieszyć. Delikatnie pocałowałem jej dolną wargę i ręką przejechałem po jej ustach. Chciałem już na zawsze dotykać jej w taki sposób. Pocałowałem jej klatkę piersiową. Powoli wszedłem w nią i poczułem jak dziewczyna mocno trzymała się moich włosów. Jej mimika twarzy nieustannie się zmieniała. Usłyszałem jak dziewczyna starała utrzymać ciszę, ale nie wytrzymała i jęknęła. Moja ręka znajdowała się na jej plecach, a druga zaś błądziła po jej pośladkach. Słyszałem jak dziewczyna zaczęła ciężko oddychać i wydawać przy tym odgłosy. Podobało mi się to. Czułem jak zaczynam wkraczać w otchłań przyjemności razem z Arteą. Ręce dziewczyny cały czas trzymały się moich włosów. 
- Cholera ! - krzyknąłem czując się wspaniale. Artea również jęknęła. Czułem jak dziewczyna impulsywnie ściska moje włosy. Popatrzyłem jej głęboko w oczy, a następnie pocałowałem ją w kark. - Jesteś moja - powiedziałem lekko dysząc. 
~~
Artea's pov
Otwierając oczy ujrzałam śpiącego Louisa. Usiadłam delikatnie na łóżku i złapałam za głowę. Zaczęłam się uśmiechać. Kocham go. Szybko wstałam z łóżka ponownie zakładając na siebie swoją bieliznę. Szybko pobiegłam do kuchni i postanowiłam, że zrobię pyszne śniadanie. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Szybkim ruchem wrzuciłam na rozgrzaną patelnie z masłem dwa jajka. Na swoim brzuchu poczułam dotyk ciepłych rąk. Odwróciłam się i przytuliłam do Louisa. 
- Mam prośbę - wyszeptał
- Jaką ? 
- Niech nic nas nie obchodzi. Żyjmy chwilą. - powiedział podnosząc mnie i kładąc na blacie kuchennym. Jego usta całowały mój kark, a ręce błądziły po plecach. Czułam, że chłopak próbuje zdjąć mi koszulkę.
- Louis jajka - powiedziałam odrywając się od pocałunku. Chłopak wyłączył gaz od kuchenki i zaczął całować w szyję. 
- Chce ciebie pieścić całe życie - powiedział bawiąc się moimi piersiami. - Wyjedźmy gdzieś.
- Ale gdzie - powiedziałam uśmiechnięta.
- Nad morze - powiedział całując moją szyję. - Kocham jak się uśmiechasz.
- Dobrze - wyszeptałam widząc jak chłopak jest napalony. 
- Nikomu ciebie nie oddam - powiedział podnosząc mnie z blatu i niosąc do sypialni.
- Louis, proszę ciebie nie teraz - powiedziałam śmiejąc się.
- Teraz - powiedział całując moją szyję jak mały potworek. Wybuchłam śmiechem. Louis delikatnie położył mnie na łóżku. Chłopak leżał na mnie i całował moje piersi. Przewróciłam go tak żebym to ja na nim leżała. Pocałowałam go w policzek i szybko uciekłam na wyższe piętro. Jeszcze nigdy na nim nie byłam. To musiał być strych, było tam dużo rzeczy. Schowałam się szybko za pianinem i uważałam żeby nie wybuchnąć śmiechem. Louis podszedł do mnie bardzo spokojnie i usiadł obok mnie. Moja twarz była bardzo uśmiechnięta. 
- Ja nie wnikam kochanie gdzie ty chcesz to robić no, ale żeby za pianinem ? - powiedział śmiejąc się. Poczułam jak na moich policzkach wystąpił róż. Nie miałam jak wyjść ponieważ obok mnie była ściana. Chłopak delikatnie usiadł na mnie i zaczął całować moją szyję. Chłopak posunął się do tyłu tak, że leżałam pod nim. 
- Kochanie stwierdzam, że twoje ciało jest za bardzo prowokujące - powiedział z szyderczym uśmiechem.
- Louis, chodźmy już - powiedziałam chcąc iść już coś zjeść. Byłam bardzo głodna. Chłopak zlekceważy moją prośbę i dalej całował moją szyję.
- Louis, proszę cie bardzo boli mnie głowa - skłamałam. 
_________________________________________
Obiecuję, że dziś pojawi się next i przepraszam, że wczoraj nie dodałam kolejnego rozdziału zgodnie z obietnicą. Obiecuje, że jeśli uda mi się to jeszcze dziś wstawię 2 części :)
xoxo

poniedziałek, 29 lipca 2013

Chapter 14

Serena's pov
- Hej, kochana co u ciebie ? - powiedziałam wchodząc do pokoju najlepszej przyjaciółki.
- A dobrze, wiesz już coś na temat tej mendy ? - zapytała obejmując mnie w uścisku.
- Oczywiście i mam dla ciebie informacje. - powiedziałam siadając z Caroline na kanapie. - Za dwa dni Niall jedzie z chłopakami na koncert. Sam. Będą w LA na tydzień, a ty w tym czasie musisz zaciągnąć go do łóżka. A i jeszcze jedno, tą dziwką się nie przejmuj - powiedziałam wyjaśniając parę szczegółów.
- Okej, zrobię co trzeba. A co się stało tej dziewczynie ? - zapytała biorąc łyk herbaty.
- Powiedzmy, że mój plan nie dokonał się w pełni, ale spokojnie. Ktoś bardzo jej bliski wyjechał w daleką podróż i nigdy nie wróci - powiedziałam przekonująco.
- A czemu ten plan się nie dokonał ? - zapytała zaciekawiona.
- Nieważne, jak chcesz zaciągnąć Nialla do łóżka - zmieniłam temat. Nie mogę jej powiedzieć, że liczyłam na samobójstwo tej lafiryndy. Oby tylko Caroline zaszła w ciążę z Niallem, wtedy nie będę musiała się pozbyć tej dzikuski. Niestety w innym razie, czeka ją podobny los do jej ojca... - Z resztą nieważne. Muszę jeszcze iść z kłócić tą jędze z Niallem - powiedziałam wychodząc. - Trzymaj się Caroline !

~~
Niall's pov
- Serena ? co ty tu robisz ? - zapytałem zdziwiony wizytą tej jędzy. 
- Muszę ci coś powiedzieć, Niall to ma związek z Anne - powiedziała wchodząc do domu.
- Słuchaj, nie obchodzi mnie to co chcesz mi powiedzieć. Wynoś się z mojego domu teraz ! - krzyknąłem pokazując jej drzwi. Wiem, co ona planuje, ale nie uda jej się.
- A nie zastanawiało cię jak Anne zdobyła tą pracę ? - zapytała sarkastycznie.
- Uczciwie - wyplułem. 
- Twoja niby dziewczyna się puściła ! Myślisz, że to normalne, że ktoś podchodzi do ciebie na ulicy i prosi o bycie modelką ? - zapytała sarkastycznie. Było w tym ziarnko prawdy, ale... Nie ! Niall nie myśl tak.
- Nigdy nie zwątpię w Anne ! - krzyknąłem.
- A szkoda, bo dziewczyna robi cie w konia. Jesteś taki naiwny. - Powiedziała wychodząc z domu. Niemożliwe ! Uwierzyłem jej. Ona ma rację mimo, że jest jaka jest, ma rację. Szybko wybiegłem do Anne w celu uzyskaniu odpowiedzi. Byłem strasznie zdenerwowany.
~~
- Kochanie, co ty tu robisz ? - zapytała uradowana dziewczyna widząc mnie przed swoimi drzwiami.
- Nie wpuścisz mnie ? - zapytałem sarkastycznie.
- Oczywiście, wejdź - powiedziała robiąc mi miejsce w drzwiach. 
- Jak zdobyłaś tą pracę - zapytałem zdenerwowany.
- Przecież ci mówiłam - powiedziała przymrużając oczy.
- Kłamałaś ! - krzyknąłem zdenerwowany.
- Słucham ?! - W jej oczach widziałem formujące się łzy.
- Puściłaś się żeby mieć tą pracę tak ?! - krzyknąłem łapiąc ją za ramiona i mocno ściskając.
- O czym ty mówisz ? - powiedziała puszczając parę łez - Puść mnie to boli !
- Ufałem ci, a ty co ? Puściłaś się ! 
- O czym ty mówisz ? - dziewczyna w tym momencie zalała się łzami.
- Schowaj te swoje zakłamane łzy dla kogoś innego - powiedziałem patrząc jej w oczy.
- Wiesz jak uderzyć w moje serce Niall. Gdyby... - jej głos ucichł, a z oczu poleciały kolejne łzy.
- Gdyby co ? - zapytałem zmartwiony. Dziewczyna złapała się za usta. 

Anne's pov
Gdyby teraz żył mój tata potwierdził by wszystko co mówię. Zalałam się łzami. W mojej głowie pojawił się mętlik. Czemu w tym momencie ?
- Gdyby teraz był tu mój...
- Oczywiście teraz będziesz tłumaczyć się jego śmiercią - rzucił nie myśląc. Moje oczy o mało nie wyleciały z orbit. On myśli, że chcę go brać na litość ? Nigdy.
- Wynoś się - powiedziałam podchodząc do drzwi i otwierając je.
- Anne, ja przepraszam nie powinie...
- Wynoś się draniu ! - krzyknęłam cała zalana łzami. Chłopak podszedł do mnie i odgarnął moje kręcone włosy z twarzy. 
- Anne, przepraszam - powiedział całując moją dolną wargę. 
- Wyjdź - wyszeptałam. Chłopak nie posłuchał mnie i zamknął drzwi. Ponownie do mnie podszedł i przyciągnął do siebie. 
- Przepraszam, nie powinienem był jej wierzyć - powiedział całując delikatnie moją szyje. 
- Komu ? Zapomniałeś o co cie prosiłam ? - zapytałam zalewając się kolejną falą łez. Chłopak ucichł i zaczął całować moją szyję. Czułam jak jego ręce znajdowały się na moich pośladkach. 
- N-n-iall - wyszeptałam w jego ucho znak żeby przestał. Jego ręka zaczęła unosić się do góry i zdejmować mi bluzkę. 
- Kochasz mnie ?  - zapytał delikatnie całując moją dolną wargę.
- A wątpisz ? - zapytałam sarkastycznie. Niall podniósł mnie. Poczułam jak znowu zaczęło mi się kręcić w głowie. To było nie do zniesienia. Złapałam się za głowę,a  Niall postawił mnie na podłodze. Wszystko się kręciło najpierw w górę potem w dół i tak cały czas. Straciłam kontrolę nad swoim ciałem i zaczęłam upadać. Czułam ciepły dotyk rąk Nialla na swoim brzuchu.
- Anne, do cholery co ci jest ? - zapytał zdenerwowany.
- Nic takiego zdenerwowałam się.
- Jak wyjadę masz iść do lekarza - powiedział podnosząc mnie ponownie. - Dziś ja się tobą zaopiekuję. Czułam, że robi mi się niedobrze. Szybko wyrwałam się z rąk chłopaka i pobiegłam do łazienki. Zwymiotowałam. Od czego to może być ? 
- Niall proszę ciebie idź już spotkamy się po twoim powrocie powiedziałam zmęczona.
- Ale...
- Proszę musisz już iść - powiedziałam spuszczając wodę. Nie miałam ochoty teraz przebywać z Niallem w takiej atmosferze. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. 

__________________________________
3 komentarze i dziś next :D
xoxo

Chapter 13

Niall's pov
Anne poszła już spać, ale ciężko było ją uśpić. To co zobaczyła musiało być wstrząsem, zresztą nie tylko dla niej. Dlaczego ktoś chciałby zabić jej ojca ? Przytuliłem się do śpiącej dziewczyny. Teraz ma tylko siostrę i macochę. Nigdy jej nie zostawię. 

~~
Wstałem rano, a obok mnie było puste miejsce. Przestraszyłem się, że Anne będzie chciała coś sobie zrobić. Rozejrzałem się po domu, ale nikogo nie było. Usłyszałem z górnej łazienki rozlewającą się wodę. Do głowy przyszły mi same najgorsze rzeczy. Szybko pobiegłem zobaczyć co się dzieje. Ujrzałem Anne siedzącą pod strumieniem lodowatej wody. Cały czas płakała, a jej ubranie było nieźle przemoczone. Szybko wyłączyłem prysznic i okryłem dziewczynę ręcznikiem. 
- Kochanie, jesteś cała mokra - powiedziałem przytulając lodowatą dziewczynę. Była strasznie zimna, niczym kostka lodu. Z jej oczu spływały kolejne łzy. Nie mogła sobie poradzić z całą tą sytuacją. 
- Przepraszam - wyszeptała jednocześnie trzęsąc się z zimna. Widziałem jak Anne zrobiła się cała blada wyglądała jak trup. Podniosłem ją delikatnie i zaniosłem do sypialni.  
- Musisz się przebrać, jesteś cała mokra - powiedziałem stawiając ją obok fotela. Wybrałem dla niej moje ubrania. Zdjąłem z niej przemoczoną bluzkę. - Nie rób tak więcej - powiedziałem całując ją w jej lodowatą szyję. Ile ona musiała siedzieć pod tym prysznicem ? Nałożyłem jej swoją bluzkę. Zauważyłem jak dziewczyna zaczyna robić się fioletowa. Martwiło mnie to.
- Sama mogę się przebrać - powiedziała zachrypniętym głosem. 
- Dobrze, przebierz się, a ja zadzwonię po lekarza - powiedziałem całując ją w czoło. Jej oczy były całe czerwone, a ona sama stała bez ruchu. Cały czas miałem jej ojca przed oczami. 
~~
Wszedłem ponownie do pokoju i zobaczyłem Anne leżącą w łóżku szczelnie przykrytą kołdrą. Znowu płakała, ale na jej twarzy pojawiły się kolory. 
- Nie płacz, słońce. Kocham cię - powiedziałem kładąc się pod kołdrą.
- Dziękuje ci - wyszeptała już mniej ochrypniętym głosem. Przytuliłem ją mocno do siebie. Nikomu nie życzę bólu jakim jest strata rodzica. - Kocham cię nad życie - powiedziała zasypiając na mojej klatce piersiowej.
- Kochanie, nie idź spać, zaraz będzie lekarz - powiedziałem klepiąc ją delikatnie po twarzy.
- Jestem bardzo śpiąca - powiedziała nie otwierając oczu.
- Anne ! nie idź spać ! - krzyknąłem, ale dziewczyna mnie nie słuchała. Zadzwonił dzwonek do drzwi i szybko pobiegłem otworzyć z nadzieją, że to doktor. Po strumieniu tak lodowatej wody może zapaść w śpiączkę, czego bym nie chciał.
- Doktorze, proszę szybko ona śpi - powiedziałem otwierając szybko drzwi. Doktor pobiegł na górę żeby sprawdzić stan Anne. 
- Ile siedziała pod tą wodą ? - zapytał ze zdenerwowaniem.
- Nie mam pojęcia - powiedziałem łapiąc się za głowę. Doktor wyjął ze swojej torby igłę i wstrzyknął coś Anne do ręki. - Wszystko będzie dobrze ? - zapytałem zrozpaczony. 
- Jeśli pod prysznicem była jakieś pół godziny to w takim razie jest to szok termiczny, ale jeśli siedziała ze dwie godziny może dojść do zamrożenia jednej części mózgu. 
- Boże ! - krzyknąłem podchodząc do dziewczyny z drugiej strony łóżka. Zauważyłem, że dziewczyna powoli otwiera oczy. 
- Szok termiczny - powiedział lekarz patrząc jej w oczy. 
- Czy jest on groźny ? - zapytałem gładząc dziewczynę po głowie.
- W tym przypadku nie, ale proszę bardziej pilnować Anne. Na drugi raz może tego nie przeżyć - powiedział lekarz wstrzykując coś w jej ramie. - Proszę się nią dobrze opiekować, inaczej wpadnie w depresje.
- Dobrze - powiedziałem patrząc na dziewczynę.
~~
*Tydzień później*
Anne's pov
Właśnie skończył się pogrzeb mojego ojca. Moje emocje już trochę opadły. 
- Dziękuje, że ze mną przyszedłeś - powiedziałam przytulając się do blondyna.
- Zawsze możesz na mnie liczyć. - powiedział jadąc rękoma po moich plecach.  - Chodźmy - zaproponował wskazując ręką na drogę wyjściową z cmentarza. Nagle zaczęło kręcić mi się w głowie, w górę i w dół. Tak mocno zakręciło mi się w głowie.
- Anne ! - krzyknął chłopak łapiąc mnie w talii - Dobrze się czujesz ? - zapytał martwiąc się o mnie.
- Tak, tylko... strasznie mi się w głowie zakręciło - powiedziałam łapiąc się za głowę. 
- Może pójdziemy do lekarza ? - zaproponował gładząc mnie po głowie.
- Nie, to pewnie przez tą całą sytuacje...
- Aż się boje zostawić ciebie samą - powiedział zmartwiony.
- Wszystko będzie dobrze - powiedziałam uśmiechając się do niego. - Musisz jechać z chłopakami na ten koncert - powiedziałam przytulając się do mężczyzny.

____________________
Dziś dodam next ;P
xoxo

niedziela, 28 lipca 2013

Chapter 12

Serena's pov
Szłam beztrosko ulicą zajadając jagodziankę gdy moją uwagę przykuła gazeta. Ta twarz wydawała mi się znajoma. Od razu otworzyłam na stronie z jej zdjęciami.
"Wspinająca się na szczyty sławy Anne Craynils [...]" Tych gazet było pełno. Nieświadomie porwałam gazetę, którą trzymałam w ręku. 
- Ej ! Teraz musi pani za to zapłacić ! - krzyknął sprzedawca. Rzuciłam mu tą gazetę w twarz i odeszłam. Ta wydra myśli, że ma już wszystko, ale to nie koniec. Muszę uderzyć w jej czuły punkt. 
- To cię zaboli - powiedziałam uśmiechając się. 

Anne's pov
- Hej Tato ! - powiedziałam wchodząc szczęśliwa do domu rodziny. 
- Cześć córeczko ! Jak tam gala ? - zapytał ściskając mnie. 
- Cudownie, jestem taka szczęśliwa - powiedziałam uśmiechając się. 
- Pewnie chcesz pogadać z Arteą ? - zapytał uśmiechając się do mnie.
- Nie, właściwie przyszłam do ciebie. - powiedziałam wręczając mu prezent. Kupiłam mu piękny złoty zegarek. Chciałam mu podziękować za to co dla mnie zrobił. Pieniądze miałam z sesji, więc było mnie na niego stać. - Kocham cię tato, dziękuje ci za wszystko 
- Ale co to jest ? - powiedział zaglądając do środka opakowania. - Ten zegarek jest śliczny, dziękuje kochanie - powiedział ponownie mnie przytulając. Bardzo go kocham, on tak naprawdę jest moją jedyną rodziną. 
- A było jakieś after party ? - zapytał kierując nas do salonu.
- Można to tak ująć - powiedziałam siadając na kanapę
- Aaa no dobrze to ja już się niedopytuje - powiedział zakładając zegarek na dłoń.
- Podoba ci się ? - zapytałam szczęśliwa 
- Jest całkiem ładny - powiedział biorąc łyk czarnej kawy. 
- A co tam u mojej siostry ?
- Wróciła niedawno z jakimś chłopakiem.
- Ale, że on jest w domu ? - zapytałam zdziwiona. 
- Yhm... wrócili jakieś dwie godziny temu.
- To wiesz, ja chyba do nich wpadnę na chwilkę - powiedziałam zaniepokojona.
Weszłam cicho do pokoju i moim oczom ukazała się śpiąca Artea. Chłopak głaskał delikatnie jej głowę.
- Hej - powiedziałam półgłosem.
- Hej - powiedział Louis uśmiechając się do mnie.
- Słyszałam, że niedawno wróciliście - szepnęłam zamykając drzwi. 
- Taak - na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech. - Jak ci się układa z Niallem ? 
- Dobrze dziękuje, że pytasz. 
- Możesz mi coś powiedzieć ? - zapytał szeptem. - Jakie Artea najbardziej lubi kwiaty i filmy ? 
- Kwiaty wiem, że tulipany, a filmy raczej jakieś romantyczne...
- Dzięki. Dziś chciałbym zaprosić do swojego domu - wyznał.
- Dobra, ja już muszę iść - powiedziałam wstając z łóżka. 
- A jak tam namiętna noc z Niallem ? - zapytał z szyderczym uśmiechem. Cała zalałam się czerwienią.
- Myślę, że to nie powinno ciebie obchodzić - powiedziałam wychodząc z pokoju. Jego pytanie było lekko bezczelne.
- Tato ja już będę się zbierać, i dziś Louis zabiera na noc Artee i będzie bezpieczna - powiedziałam wchodząc do pokoju. 
- No dobrze, jest dorosła - powiedział wstając z kanapy.
- Nie wiem czemu, ale strasznie nie chce mi się iść od ciebie - powiedziałam przytulając się do Mika.
- Musisz, jeszcze twój chłopak zrobi się zazdrosny - powiedział śmiejąc się.
- Nawet nie wiem czy już wstał - powiedziałam również wybuchając śmiechem.
- Oj myszko, teraz on mi ciebie odbierze - powiedział uśmiechając się.
- Kocham cię - powiedziałam przytulając się do mężczyzny. - Przyjdę wieczorem z Niallem, przedstawię ci go

~~
- Kim jestem ? - zapytał piękny głos Nialla.
- Myślę, że kimś z kim chcę spędzić swoje życie - powiedziałam przytulając się do mężczyzny.
- A ja chce spędzić je z tobą - powiedział całując mnie w czubek głowy. 
- Chodź przedstawię ci mojego tatę ! - powiedziałam biorąc swoją torebkę. Chłopak złapał mnie za rękę i zaczął namiętnie całować.
- Tamta noc była idealna - powiedział odrywając się delikatnie od pocałunku.
- Kocham cię - powiedziałam przytulając się do mężczyzny.
- A daleko mieszka twój tata ? - zapytał uśmiechając się do mnie. 
- Nie tam - wskazałam palcem.
- No to chodźmy - powiedział splatając nasze dłonie. Byłam w siódmym niebie. 

~~
- Tato jestem ! - krzyknęłam zapalając światło. - Dziwne...
- Coś się stało - zapytał Niall.
- Nie tylko... nigdy nie było o tej porze ciemno w domu. Co prawda zapadł już zmrok, ale... - powiedziałam lekko zaniepokojona całą tą sytuacją. 
- Spokojnie, pewnie zasnął - powiedział chłopak całując mnie w ucho. Weszłam do jego gabinetu i zobaczyłam odwrócony fotel od komputera. Pewnie wypatrywał nas przez okno. 
- Hej tato - koło mnie znalazł się Niall. Podeszłam szybkim krokiem do taty. 
- Niee - powiedziałam wybuchając płaczem. Jego czaszka była przedziurawiona kulą od pistoletu. - Boże tatusiu nie - powiedziałam przytulając się do nóg mężczyzny. Był zimny. - Tatusiu - powiedziałam oddychając coraz szybciej. Łzy lały się strumieniem. Niall zaczął gdzieś dzwonić. - Tatusiu nie zostawiaj mnie - mówiłam cała zapłakana. 
- Anne, chodźmy do innego pokoju - powiedział chłopak chcąc mnie podnieść.
- Nie, on musi żyć! Tatusiu powiedz coś ! - krzyknęłam nie odrywając się od nóg ojca. Czemu ktoś miałby go zabijać ?
- Kochanie, ja wiem, że to jest trudne - powiedział Niall schylając się do mnie.
- Nie, nie to nie może być prawda - powtarzałam coraz mocniej ściskając jego nogi. 
- Kwiatuszku, proszę cię chodźmy do innego pokoju - mówił Niall widziałam jak w po jego policzku spływa łza. Popatrzyłam mu w oczy, co było trudne przez moje łzy w oczach. 
- Nie nie mogę. Tatusiu - Byłam zrozpaczona, nigdy nie sądziłam, że zobaczę mojego tatę postrzelonego w głowę. Nie mogłam powstrzymać łez. Usłyszałam syrenę policyjną. 
- Chodź kochanie musimy iść - powiedział chłopak łapiąc mnie w tali. - Chodź - chłopak pomógł mi wstać i wyjść z tego przeklętego pokoju. 
- On nie mógł umrzeć - powiedziałam wybuchając płaczem
- Spokojnie wszystko będzie dobrze - powiedział chłopak obejmując mnie w pasie. Zobaczyłam policjantów w drzwiach. Niall zaczął z nimi rozmawiać, a inni mężczyźni weszli do gabinetu mojego ojca. Nic do mnie nie docierało. Weszłam do gabinetu ojca gdzie mężczyźni rozglądali się po pokoju. Złapałam się za usta i znowu wybuchłam płaczem. Czemu ktoś mu to zrobił ?
- Kochanie proszę ciebie nie patrz na to - powiedział Niall obejmując mnie w tali i kierując w inną stronę. - Dziś będziesz spała u mnie - powiedział prowadząc mnie do ambulansu. 
- J-j-j-j-j - nie mogłam wydusić z siebie słowa przez to, że musiałam co chwilę brać oddech. Czułam jak ktoś wstrzykuje mi coś w ramię. - N-n-n-n Nia-a-a - starałam się wykrztusić z siebie cokolwiek, ale nie mogłam. 
- Cicho kochanie, jestem tu. - Powiedział chłopak podnosząc mnie. Zrobiłam się trochę senna.

_____________________________
Oto część 12 :)
xoxo

piątek, 26 lipca 2013

Chapter 11

Uwaga !
ROZDZIAŁ ZAWIERA TREŚCI 18+
Anne's pov
Gala właśnie ruszyła. To wszystko było cudowne. Co chwilę zerkałam na Nialla siedzącego jakieś 600 metrów ode mnie. Widziałam, że on też się na mnie patrzy. W końcu nadeszła chwila w, której miałam iść wręczać nagrodę. Zobaczyłam na telebimie moją prezentację. Byłam taka podekscytowana. Usłyszałam oklaski i weszłam na podium. Byłam bardzo zadowolona.
- Witam was kochani ! - powiedziałam uśmiechając się. - Jak się czujecie ? - zapytałam bardzo podekscytowana. Usłyszałam oklaski. - Zobaczmy kto jest nominowany do nagrody najlepsza piosenka - powiedziałam uśmiechając się. Na telebimie zobaczyłam jakieś 4 piosenki, a wśród nich była jedna z One Direction. Liczyłam, na to, że to właśnie oni wygrają. - Gotowi usłyszeć werdykt ? - powiedziałam zerkając na Nialla. Cały czas się uśmiechał. Byłam bardzo szczęśliwa. Usłyszałam oklaski i światło padło tylko na mnie. Otworzyłam kopertę i ujrzałam cudowną wiadomość dla Nialla. - Nagrodę na najlepszą piosenką wygrywają One Direction ! - powiedziałam cała szczęśliwa. Chłopcy się przytulili. Byłam bardzo szczęśliwa. 
W końcu band poszedł po swoją nagrodę. Niall był pierwszy. Podałam mu nagrodę i szczerze się uśmiechnęłam. - Gratuluję - powiedziałam zagłuszona przez fanki. To był naprawdę jeden z lepszych dni. 
- Dziękuje - powiedział puszczając mi oczko i biorąc ode mnie mikrofon. 
- Chcielibyśmy bardzo podziękować wam naszym wiernym fanom za kolejną nagrodę w naszej kolekcji. Jest to dla nas bardzo przyjemne wiedzieć, że jednak chcecie nas słuchać - powiedział Niall uśmiechając się. Z powrotem wręczył mi mikrofon i odeszli ze sceny. Byłam naprawdę prze szczęśliwa. Zeszłam ze sceny, i zobaczyłam dziwny widok. To była Artea całująca się z Louisem. Mieli szczęście, że nikt oprócz mnie ich nie widział. Mogło by to się źle skończyć dla mojej siostry.
- Artea ? - powiedziałam zdziwiona. Od razu rozłączyła się z pocałunku. 
- Ja... ja... - zaczęła się czerwienić.
- Jesteśmy razem - powiedział Louis, przytulając się do Artei.
- Fajnie wiedzieć - powiedziałam sarkastycznie i odeszłam. Myślałam, że jako siostry powinnyśmy sobie wszystko mówić, ale widocznie tak nie było. Od razu się zdenerwowałam, musiałam uważać żeby nie popsuć makijażu. 
- Anne, chodź ze mną - powiedziała dobrze znana mi dziewczynka łapiąc mnie za rękę.
- Coś się stało Lux ? - dziewczynka nic mi nie odpowiedziała. Zaprowadziła mnie do pokoju w którym znajdował się Niall. Dziewczynka wyszła z pokoju, co mnie trochę zmartwiło. 
- Ona się nie zgubi ? - zapytałam podchodząc do Nialla.
- Nie, jej mama była obok - powiedział łapiąc mnie w tali.
- Gratuluję ci kochanie. Wygraliście - powiedziałam przytulając do siebie mężczyznę.
- Bardzo się cieszę - powiedział jeżdżąc rękoma po moich plechach. - Ale mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę - Czułam jak na jego twarzy pojawił się mały uśmieszek.
- Jaką ? - zapytałam szczęśliwa.
- Zapraszam ciebie do hotelu. Chciałbym cieszyć się z tobą tą chwilą sam na sam. Tylko ja ty i wino. Oczywiście gwarancja nietykalności nadal jest ważna - powiedział bawiąc się moimi włosami.
- Jeśli jest gwarancja to myślę, że mogę pójść - powiedziałam śmiejąc się. Byłam szczęśliwa, że Niall bierze mnie na poważnie. Czułam jak moje życie nabiera barw.
- Kocham cię Anne - powiedział chłopak całując moją dolną wargę.
~~
Chłopak nalał nam do kieliszka wina. 
- Mam nadzieję, że lubisz czerwone wino - powiedział uśmiechając się. Staliśmy przy oknie. 
- Też mam taką nadzieję - powiedziałam patrząc w oczy Nialla. - Jeszcze nigdy nie piłam alkoholu. 
- To musisz uważać, żeby nie zakręciło ci się w głowie - powiedział zatroskany.
- Przecież będziesz mnie pilnować - powiedziałam uśmiechając się.
- Jak oka w głowie - powiedział odpowiadając mi przecudnym uśmiechem. Wzięliśmy łyk wina. Nigdy nie piłam alkoholu biorąc jeden łyk skrzywiłam się. 
- Niedobre ? - zapytał z uśmiechem Niall.
- Dobre, tylko... mocne - powiedziałam śmiejąc się.
- Zmieniłaś to co czuje Anne - powiedział patrząc mi w oczy.
- A co czujesz ? - zapytałam uśmiechając się.
- Czuję, że w każdym momencie znika czas, kiedy jestem z tobą - powiedział odkładając kieliszek na parapet i podchodząc do mnie bliżej. - Jesteśmy tylko ty i ja - powiedział patrząc mi w oczy. Odłożyłam swój kieliszek. - Nie brakuje mi nic więcej poza byciem z tobą - powiedział obejmując mnie w tali.- Ty masz wszystko co mam. - powiedział patrząc w moje oczy.
- Oddaje ci serce - powiedziałam dziwiąc chłopaka - Moje sekrety, moje przeznaczenie, moje nadzieje. Moje szaleństwo i mój rozsądek. To dla ciebie jest cała moja miłość i wszystko co moje. - powiedziałam patrząc w jego cudowne oczy. Chłopak zaczął całować moją dolną wargę, po chwili nasz pocałunek stał się namiętnym wyznaniem miłości. Poczułam, że kocham go nad życie. Niall objął mnie w tali i rozsuną suwak z tyłu mojej sukienki. Nie sprzeciwiałam się. Czułam, że chcę tego. Delikatnie zdjęłam mu marynarkę. Zanim się obejrzałam byliśmy już w łóżku. Czułam jak we mnie wchodzi. Moje ręce powędrowały na jego plecy. Składał mi tysiąc pocałunków na mojej szyi. Moje paznokcie wbijały się w jego plecy niczym woda w gąbkę. Jeszcze nikt nigdy nie dotykał mnie tak jak on. Mój wyraz twarzy nieustannie się zmieniał, raz z bólu raz z rozkoszy. Cały czas miałam zamknięte oczy. W końcu jęknęłam. Nie mogłam więcej dusić w sobie tego co we mnie siedziało. Mój odgłos tylko nakręcił Nialla. Znowu złożył mi pocałunki na szyi. Oddałam mu się z miłości i wcale tego nie żałowałam. Poczułam jak zaczynam dochodzić. Niall zaczął przyśpieszać. Z całą tą sytuacją zaczęłam wydawać coraz więcej odgłosów. Poczułam, że robię się bardzo gorąca. Poczułam dziwną rozkosz jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyłam. Niall, popatrzył w moje oczy i delikatnie zaczął całować moją dolną wargę. 
- Kocham cię Niall - powiedziałam znęczona.
- Ja ciebie też.
__________________________________
Oto 11 część ;p
xoxo