środa, 24 lipca 2013

Chapter 5

Anne's pov
Niall odwiózł mnie pod dom i odprowadził do drzwi. Wciąż nie mogłam w to uwierzyć, że jestem z kimś związana, a tym bardziej po krótkiej znajomości. 
- Połóż ręce na mojej szyi - powiedział przyciągając mnie do siebie. Nie zrobiłam tego. Byłam za bardzo skrępowana. Chłopak wziął moja rękę i położył na swojej szyi. Przyciągną mnie do siebie tak by nie było między nami odstępu. Moje serce biło jak oszalałe. Co teraz mam robić ? po chwili poczułam jak chłopak całuje moją dolną wargę. Nie miałam pojęcia co mam robić. Niall zaczął mnie bardzo namiętnie całować. Nie miałam pojęcia, czy też dobrze go całuje, ale sprawiało mi to przyjemność. 
- Całowałaś się kiedyś ? - zapytał z szyderczym uśmiechem. Cała się zaczerwieniłam. Nigdy nie całowałam się z chłopakiem i przestraszyłam się, że źle to zrobiłam.
- Przepraszam - powiedziałam z obawą, że coś schrzaniłam.
- Ale, za co ? - zapytał zdziwiony - Mógłbym cię całować całą wieczność kochanie - powiedział zaczynając mnie całować. To wszystko się działo naprawdę. 
- Wywołujesz u mnie uczucie, którego nigdy nie czułem. - powiedział rozdzielając pocałunek. Popatrzyłam mu w oczy bo nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, a następnie przytuliłam się do niego. 
- Muszę iść - wyszeptałam
- Wiem, powiedział całując moją szyję. To było naprawdę dziwne. Niedawno go spotkałam, a dzisiaj jestem z nim. Nie wiem czy dobrze postąpiłam. 

~~
Sarena's pov
- Dzień dobry - powiedziałam uśmiechając się do kobiety. Muszę uprzedzić matkę Nialla o tej ladacznicy.
- Dzień dobry ! Sarena, jak miło cię widzieć - powiedziała przytulając mnie. - coś się stało ?
- Tak jest pewna sprawa. Pewna dziwka uwiodła Nialla - powiedziałam zbierając łzy.
- Nie rozumiem, a gdzie Caroline - zapytała zdziwiona.
- Niall z nią zerwał. Biedaczka załamała się, a co gorsza ona go kocha. 
- Nie rozumiem kto go uwiódł ? - zapytała zapraszając mnie do salonu.
- Nijaka Anne Craynils - powiedziałam wydzierając jedną łzę.
- Biedna Caroline, przecież Niall ją kochał
- I nadal tak jest, ale... ta dziewczyna go uwiodła, a wie pani mężczyzna jak mężczyzna... - powiedziałam przekonująco. Teraz wszystko zależało od matki Nialla. 
- Trzeba być naprawdę podłym, żeby coś takiego zrobić.
- Jestem pewna, ze tu chodzi o pieniądze. - tłumaczyłam. Podsycałam jej nienawiść do tej dziewczyny. Sprawiało mi to ogromną przyjemność. Bynajmniej teraz wiem, że jak przyjdzie Niall z tą dziwką to nie będą mieć poparcia u jego matki. 
- Nienawidzę tej kobiet, niech tylko mi się na oczy pokaże - powiedziała kobieta po naszej dłuższej rozpowie. Ja już osiągnęłam swój cel. 
- Dobrze, że pani to rozumie - powiedziałam udając troskę.
- Dziękuje, że do mnie z tym przyszłaś. 
- Nie ma za co, wybaczy pani, ale ja muszę już iść. - powiedziałam podając jej rękę. - wie pani Caroline się źle czuje - powiedziałam
- Dobrze, a ja wam obiecuję, ze Niall wróci do Caroline.
- Dziękujemy pani bardzo - powiedziałam zadowolona z mojej rozmowy.

Artea's pov
Nareszcie skończyłam pracę, ona jest naprawdę trudna. Odniosłam wszystkie sprzęty do sprzątania do schowka, i chciałam już iść do domu. Kiedy się odwróciłam ujrzałam pięknego mężczyznę z niebiesko-szarymi tęczówkami. On był cudowny.
- Cześć, ymm mam pytanie - powiedział patrząc na mnie
- Tak ? - zapytałam uśmiechając się jak głupia. To był mój idol to znaczy jeden z pięciu.
- Widziałaś może Nialla ? Harry powiedział, że gdzieś tu go znajdę - zapytał, uśmiechając się do mnie.
- Oczywiście, i to nie raz. Ale teraz go raczej tu nie znajdziesz - powiedziałam mu tłumacząc.
- A dlaczego ? - zapytał zakładając plotąc ręce przy klatce piersiowej.
- Bo, Anne jest w pracy - powiedziałam nie odrywając od niego wzroku.
- Anne ? a kto to ? - zapytał zaciekawiony.
- Widzę, że Harry nie powiedział ci wszystkiego - powiedziałam wkładając ręce do kieszeni swoich ogrodniczek. 
- A może ty mi wytłumaczysz ? 
- Oczywiście - powiedziałam uśmiechnęłam się do niego jak najbardziej potrafiłam. - Tylko poczekaj ja wrócę do domu i się przebiorę - powiedziałam szybko idąc do domu, który był parę kroków od nas.
- Dobrze - powiedział śmiejąc się widząc jak się ciesze. Byłam taka podekscytowana, on był cudowny.

~~
- Jestem - powiedziałam wychodząc z domu. Starałam się ubrać jak najszybciej mogłam. Ubrałam się prosto w dżinsowe rurki, biały top i zwykłe trampki. Widziałam jak był opart o ścianę mojego domu i czekał na mnie. - Mam nadzieję, że długo nie czekałeś - powiedział uśmiechając się.
- Nie spokojnie, właściwie to... ubierasz się szybciej niż... - powiedział nie kończąc.
- Niż kto ? - zapytałam zaciekawiona z wielkim bananem na twarzy.
- Niż moja siostra - powiedział uśmiechając się. 
- Chodźmy, zawiozę nas w ciche miejsce żeby nic ci nie przeszkadzało w opowiadaniu mi o całej tej sytuacji.

Louis's pov 
- Jak masz na imię ? - zapytałem dziewczynę poznaną na ulicy. 
- Jestem Artea - powiedziała patrząc przez okno - jeszcze nigdy nie jechałam tak drogim samochodem - powiedziała patrząc przez okno. Ona była naprawdę zabawna. Cały czas się uśmiechała. Podejrzewam, że rozpoznała mnie.
- Ja jestem Louis - powiedziałem skręcając samochód.
- Em... wiem - powiedziała uśmiechając się. Miała naprawdę piękny uśmiech. Po chwili dotarliśmy już do mojego domu. Chciałem, żeby wszystko powoli mi wytłumaczyła, a w publicznym miejscu to będzie trudne. 
- Chodźmy - powiedziałem wychodząc z samochodu.
- A gdzie ? - zapytała zdziwiona.
- Do mojego domu powiedziałem zamykając samochód. - uśmiechnąłem się.
- Przepraszam cię Louis, ale ja nie mogę - powiedziała, cała zaczerwieniona. Jej uśmiech od razu znikł.
- Ale jaki problem ?
- Ja po prostu nie jestem przyzwyczajona wchodzić do domu ledwo poznanego mężczyzny - powiedziała powoli odchodząc od samochodu.. Podszedłem do niej.
- Ale ja ci nic nie zrobię - powiedziałem uśmiechając się patrząc w jej oczy. - Mam dziewczynę.
- Nie wiem jak ciebie wychowano, ale ja nie mam zwyczaju przychodzić do domu obcego mężczyzny - powiedziała bardzo poważnie. 
- Ale ja nie jestem obcy
- Przepraszam, może lepiej będzie jak ci wszystko Harry wytłumaczy - powiedziała odchodząc w stronę pasów przejściowych. Zdziwiła mnie ta dziewczyna. Sam nie wiem czemu, ale poszedłem za nią.
- A gdzie możesz się ze mną spotkać ? - zapytałem idąc za nieznajomą. Odwróciła się. 
- Czy ja naprawdę muszę ci tłumaczyć ? - zapytała odwracając się. 
- No, ale chciałaś 
- A teraz już nie chcę. W ogóle gdzie my jesteśmy ? - zapytała coraz bardziej podnosząc głos.
- Trochę dalej od twojego domu - powiedziałem z uśmiechem. To zdecydowanie była dziewczyna z temperamentem. Cała się zaczerwieniła ze złości. i poszła w inną stronę, a ja za nią. Po jakiś pięciu minutach krzyknęła do mnie :
- Nie łaź za mną ! 
- A jak się zgubisz - zapytałem sarkastycznie. Dziewczyna do mnie podeszła i spojrzała mi w oczy.
- Ja się nie zgubie znam to miasto, mam je w małym paluszku.
- To gdzie jesteśmy ? - zapytałem śmiejąc się. Ona była przezabawna. Odwróciła się i spojrzała na kościół, który był niedaleko nas. 
- Zostaw mnie - powiedziała, po czym jej oczy zrobiły się szklane. Cała zrobiła się jak burak. Odwróciła się i poszła dalej. Zrobiło mi się jej żal. Poszedłem za nią, żeby się nie zgubiła. Mimo wszystko wiedziałem, że nie wie gdzie jest. Po jakimś czasie chodzenia, za nią zobaczyłem jak weszła do parku i usiadła na trawie. Zaczęła płakać, chyba myślała, że już jej nie śledzę. 
- Nie płacz - powiedziałem siadając obok niej na trawie. 
- Co ty tu robisz ? - zapytała ocierając swoje łzy i szybko wstając.
- Aktualnie sam nie wiem - powiedziałem śmiejąc się. Dziewczyna zrobiła się czerwona. 
- Proszę daj mi spokój - powiedziała patrząc mi głęboko w oczy. - Tylko mnie denerwujesz. 
- Może cię odwieźć - zapytałem lekceważąc jej słowa.
- Nie, sama sobie poradzę - powiedziała nadal patrząc w moje oczy.
- Nie rozsądnie postąpiłaś, zaraz zapadnie zmrok chuligani przyjdą... - Nie rozumiałem tego całego zamieszania, ale bardzo mi się ono podobało. 
- Tacy jak ty ? - zapytała sarkastycznie.
- Jeszcze gorsi - powiedziałem uśmiechając się. Ona też się uśmiechnęła, ale zaraz zaczęła to zakrywać. 
- Odwieziesz mnie, i tylko tyle - powiedziała zmierzając w stronę mojego samochodu. Miała dobrą orientację w terenie i wiedziała gdzie jest samochód, a stał troszkę daleko. 

~~
- Dlaczego tak się zdenerwowałaś ? - zapytałem jadąc do jej domu. Cała się zaczerwieniła. 
- Bo tak - powiedziała omijając mój wzrok.
- A kto to jest Anne - zapytałem wiedząc, że ona ją zna.
- W pewnym sensie moja siostra 
- W pewnym ?
- Długa historia. Em Louis ominęliśmy mój dom - powiedziała lekko przestraszona
- Wiem - powiedziałem uśmiechając się sam do siebie.
- Co ty sobie myślisz ? - zapytała odwróciła się do mnie. A ja wjechałem na łąkę i stanąłem. 
- Właśnie o to chodzi, że jeszcze nic - powiedziałem zamykając automatycznie drzwi.
- Wypuść mnie - powiedziała przerażona
- A boisz się mnie ? 
- A mam czego ? - zapytała ukrywając swój strach. Usiadłem obok niej dzieląc jedno miejsce pasażera obok. Ona od razu się przesunęła jak najdalej mnie.
- Teraz jesteśmy w cichym i publicznym miejscu. Możesz teraz ze mną porozmawiać ? - zapytałem uśmiechając się do niej.
- Żarty sobie robisz ?! - krzyknęła mi prosto w twarz. Tak krzyknęła, że aż musiałem uszy zatkać. 
- Jestem naprzeciwko ciebie nie musisz krzyczeć - powiedziałem odkrywając uszy. Dziewczyna była przerażona. Jej zielone tęczówki idealnie pasowały do krajobrazu łąki. Pogoda była typowa na Anglię. Pochmurna. 
- Proszę odblokuj drzwi - powiedziała patrząc na mnie błagalnym wzrokiem.
- Boisz się mnie ? - zapytałem opierając się łokciem o fotel.
- Nawet nie wyobrażasz sobie jak - powiedziała ze łzami w oczach. Byłem zaskoczony. Nie sądziłem, że się do tego przyzna. Popatrzyłem jej w oczy.
- Ale nie masz czego - powiedziałem powoli się pochylając do jej ust.
- Louis przestań, masz dziewczynę - powiedziała odwracając głowę.
- Z kąt wiesz ? - zapytałem zdziwiony. Cała zalała się czerwienią, po policzku spłynęło jej kilka łez. 
- Proszę cię wypuść mnie. Obiecuje nikomu o tym nie powiem - powiedziała patrząc w moje oczy. Jej rzęsy były mokre, a ona cała drżała, ze strachu. Zaczęło kropić.
- Ale teraz nie mogę, naraził bym cię na przemoknięcie - powiedziałem wymigując się od jej prośby. 
- Usiądź na swoje miejsce - rozkazała 
- A jeśli nie to co ? 
- To ja na nie usiądę i poprowadzę
- Droga wolna - powiedziałem zaciekawiony jej czynem. Powoli próbowała przejść przeze mnie. Kiedy wstała uderzyła się w głowę.
- Auć - powiedziała trzymając się za głowę.
- Nic ci nie jest, spytałem przybliżając się do niej.
- Zostaw mnie - powiedziała po czym znowu próbowała przejść przeze mnie. Jej jedna noga była już na miejscu kierowcy. Uważała, żeby nie pobrudzić samochodu. W końcu gdy miała drugą nogę przełożyć na miejsce kierowy znowu walnęła się w głowę i spadła na mnie. 
- Nie uda ci się - powiedziałem przybliżając się do jej ust, i delikatnie je całując. Ona była bardzo wrażliwa. Na jej policzku pojawiło się kilka łez, ale nie odrywałem się od pocałunku. To było niezwykłe doświadczyć takiego uczucia. Artea zrobiła się bardzo czerwona, musiała się bardzo mnie wstydzić. Delikatnie posadziłem ją na miejscu pasażera. Oderwałem się od pocałunku patrząc jej w oczy. Była przerażona. Zrobiło mi się smutno, zobaczyłem co właśnie zrobiłem. 
- Przepraszam - powiedziałem patrząc w jej oczy. Widziałem jak dziewczynie spływają łzy po policzkach.
- Jak możesz być tak wredny ? - zapytała, chociaż bardziej skierowała to pytanie do samej siebie.
- To, było pod wpływem impulsu, przepraszam...
- Nie tłumacz się... otwórz mi drzwi, a ja zniknę. Spokojnie nie zniszczę twojej reputacji. Tym razem zrobiłem to o co prosiła. Co ja narobiłem ? Pocałowałem obcą mi dziewczynę, będąc z Eleanor. Złapałem się za głowę i spojrzałem przez lusterko, jak dziewczyna w deszczu się oddala. Kompletnie zapomniałem, że pada. Nie wypadało pozwolić iść dziewczynie do domu, który nie był najbliżej w deszczu. A jeśli się przeziębi ? A jeśli coś jej się stanie ? A jeśli ktoś ją zaczepi i coś jej zrobi ? Nie pozwolę na to powiedziałem zamykając samochód, a następnie biegnąc do niej.

_____________________________________
Wybaczcie, że ta część jest taka długa ;O
Dodam jeszcze dziś next :D

wtorek, 23 lipca 2013

Chapter 4

Anne's pov
Przez jakąś chwilę jeszcze nic do mnie nie dochodziło. To był mój pierwszy pocałunek w życiu. Czułam jak w moim brzuchu wszystko się skręca, tylko nie jestem pewna czy to dobrze. Jego usta były ciepłe, a pocałunek namiętny. Zaczęłam sobie zdawać sprawę, że Niall nie jest taki jak inni.
- Kochajmy się - powiedział po czym zaczął mnie ponownie całować. W mojej głowie pojawił się mętlik. Właśnie teraz kiedy zaczęłam mu ufać on zrobił to czego najwięcej się obawiałam. Odepchnęłam go szybko od siebie. Czułam jak w moich oczach zbierają się łzy.
- Za kogo ty mnie uważasz ? - zapytałam sarkastycznie
- Za kobietę - odpowiedział bez wahania
- Aha, i dla ciebie kobieta nie ma szacunku dla siebie i swojego ciała ? Wczoraj mnie poznałeś, a dziś chcesz ze mną spać ?! - Spytałam, po czym z moich oczu poleciało mi kilka łez.
- Co ? Nie ! Annee źle...
- Wynoś się ! nie chcę cię więcej widzieć - krzyknęłam jednocześnie przerywając mu. Nie wytrzymałam tego. Zaczęłam płakać, nie potrafiłam dłużej wstrzymać moich łez. Widziałam jak jego pięści się zaciskają, a wyraz twarzy zmienia się ze zdenerwowania. 
- Słyszałeś ? - powiedziałam podchodząc do drzwi, a następnie je otwierając. - Wynoś się...
Chłopak złapał się za głowę, i wyszedł. O mało nie eksplodował, ze złości. Szybkim ruchem usiadłam na kanapę, kładąc ręce jak do modlitwy na swoje usta. Zaczęłam płakać. Myślałam, że on jest inny. Wszyscy mieli rację. Jednak miałam nadzieję, że on okaże się dobry. Nie chcę go więcej znać.

Niall's pov
Wychodząc od Anne, miałem ogromne poczucie winy. Nie mogłem w to uwierzyć, że ona mnie odepchnęła. W mojej głowie zaczęły się roić myśli o których nigdy bym nie pomyślał. Musząc jakąś ochłonąć zadzwoniłem do Harrego i umówiliśmy się do klubu nocnego.
~~
- Niall, co się stało - spytał Harry dosiadając się do mnie przy barze. Przyszedł z nim też Liam, widocznie Harry miał zamiar się napić i imprezować dzisiejszej nocy.
- Anne nie chce mnie znać - powiedziałem biorąc łyk piwa
- A co jej zrobiłeś - zapytał z wielkim uśmiechem na twarzy. Zauważyłem, że Liam uważnie przysłuchiwał się naszej rozmowie. 
- Chciałem z nią pójść do łóżka - powiedziałem patrząc na Harrego
- I co wygoniła ciebie ? Nialla Horana ? - zapytał zaskoczony
- Tak... - powiedziałem biorąc kolejny łyk piwa.
- Ona udaje Niall, bawi się tobą - powiedział zamawiając piwo.
- Nie chcę wam przeszkadzać, ale na tym świecie jeszcze istnieją porządne dziewczyny - powiedział Liam
- Liam my wiemy, że ty w to wierzysz, ale tak nie jest - powiedział Harry biorąc łyk piwa.
- Może po prostu źle szukasz ? - powiedział z szyderczym uśmiechem Liam. Harry wstrząsnął ramionami.
- To co zrobisz ? - zapytał zaciekawiony Harry 
- Pobawię się z nią w jej grę - powiedziałem biorąc ostatni łyk piwa, wstałem i rzuciłem pieniądze na blat.

Caroline's pov
- Serena co ja mam robić ? - zapytałam zrozpaczona.
- Nie martw się ona poczuje co to ból - powiedziała klepiąc mnie po ramieniu. - Masz jej dane ?
- Tak proszę - powiedziałam wręczając jej dane tej przeklętej żmii. 
- Nie martw się jutro już nie będzie miała pracy. - powiedziała uśmiechając się do mnie.

Serena's pov 
Kiedy dowiedziałam się, że Caroline zerwała z Niallem od razu myślałam nad planem się pozbycia jej rywalki. Tu już nie chodziło o Care, tu chodziło o to co straciła. Teraz jej przyjaźń jest mi nie potrzebna. Kiedy pomogę Caroline wrócić do Nialla ja na tym skorzystam. Nie będzie trudno wyeliminować jej rywalkę skoro niedawno spotkała byłego Caroline. Postaram się tylko utrudniać jej jakikolwiek dostęp do szczęścia z Niallem nic więcej.

Anne's pov
Po całej tej sytuacji postarałam się ochłonąć. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam szybko do drzwi zaciekawiona kto to może być.
- Dzień dobry jestem Emma ja w sprawie współlokatorki - powiedziała ruda dziewczyna z czerwonymi okularami na nosie. Wyglądała na sympatyczną.
- Oczywiście wchodź - uśmiechnęłam się do niej. Miała przy sobie walizkę, widzę, że była zdecydowana.
Zaczęłyśmy rozmawiać w sprawię czynszu, zamieszkania itp. Naprawdę miło mi się z nią rozmawiało. Znowu zadzwonił dzwonek do drzwi. 
- Przepraszam - powiedziałam zmierzając w stronę drzwi. 
- Dzień dobry jestem Lena ja przyszłam w sprawię współlokatorek - powiedziała dziewczyna o pięknych długich czarnych włosach. Ubrana była w wyzywającą turkusową sukienkę i piękne szpilki.
- Em... proszę wejdź - zaproponowałam. 
Kiedy dziewczęta się zobaczyły ogarną je strach. Nie miałam zamiaru nikogo wyrzucać. Zamieszkają obie. 
Wyjaśniłam Lenie zasady mieszkania w moim domu. Po czym musiałam je uprzedzić, że będą musiały spać na łóżku piętrowym. Przyjęły to bez wahania. Od razu po rozmowie musiałyśmy pojechać wybrać trochę rzeczy do naszego pokoju. Dziewczyny wybrały dla siebie łóżko, ja dla siebie również. Wszystkie się złożyłyśmy. Zostałam bez grosza cieszę się, że jutro mam wypłatę. 

~~
Zapadł już zmrok, ale na szczęście już zdążyłyśmy się umeblować. Byłam zadowolona z wyboru współlokatorek. Zaraz zaczął dzwonić mi telefon nie znałam tego numeru więc odebrałam
- Możesz spojrzeć przez okno ? - powiedział męski głos. To był Niall wszędzie ten głos rozpoznam. Do moich oczu zaczęły nalewać się łzy. 
- Nie dzwoń do mnie, nie chcę cię znać - powiedziałam oszukując samą siebie po czym się rozłączyłam.
Usiadłam na kanapie, która stała przy oknie. Nie miałam ochoty tam spoglądać. 
- Anne ? co się stało spytała zatroskana Lena
- Chodzi o mężczyznę... - powiedziałam rozpłakana
- Wiedziałam ! Nie płacz, nie warto. Faceci to podłe świnie - powiedziała spoglądając przez okno.- to on ?
- Tak - powiedziałam wylewając kolejne łzy. Z dworu można było usłyszeć piękne serenady. 
- Dlaczego mu nie wybaczysz ?
- Zakpił ze mnie 
- Ale on tak pięknie śpiewa - powiedziała raniąc mnie jeszcze bardziej.
- Dziewczyny słyszałyście - powiedziała ucieszona Emma. - Anne co się stało ?
- To jej były - powiedziała Lena.
- Ale on pięknie śpiewa, Anne... - powiedziała podekscytowana Emma - Też bym chciała żeby chłopak śpiewał mi serenady przed oknem.
- Skoro Anne nie chce mu wybaczyć ja to załatwię - powiedziała Lena. Bałam się trochę co ona wymyśli. Po chwili ujrzałam ją z metalowym wiadrem. Gorsze było chyba to, że była w nim woda.
- Lena ? - zapytałam przecierając łzy. Dziewczyna mnie nie słuchała i otworzyła okno, a następnie wylała wodę na Nialla. Sugerując po jego minie była to zimna woda. Lena zaczęła się śmiać. 
- Lena ! tak nie wolno ! poniżyłaś go ! - krzyknęłam. Lena tylko zrzuciła wiadro do nóg Nialla. Byłam bardzo zła na chłopaka, ale nie miałam zamiaru go poniżać. Szybko ubrałam buty i wyszłam z domu. Niall założył sobie wiadro które rzuciła Lena na głowę. Był przemoczony. Stał z gitarą w stronę ulicy, widocznie odwrócił się żeby móc iść dalej. Zamknęłam drzwi, i chłopak się odwrócił. Powoli zdjął wiadro żeby mnie zobaczyć. 
- Przepraszam cię, to nie ja to moja współlokatorka - zaczęłam tłumaczyć
- Należał mi się zimny prysznic - powiedział uśmiechając się do mnie.
- Nie przychodź tu więcej - powiedziałam chcąc odejść, lecz poczułam jego dłoń na swoim nadgarstku.
- Anne, przepraszam. To był impuls - powiedział patrząc błagalnym wzrokiem.
- Zakpiłeś ze mnie Niall - powiedziałam starając mu się uświadomić co zrobił.
- Wiem Anne, przepraszam. Proszę cię wybacz mi, nawet skazaniec ma prawo do drugiej szansy - powiedział wzdrygając się od zimna. Popatrzyłam na niego jeszcze nie pewna co zrobię.
- Proszę -błagał jak małe dziecko 
- Dobrze...
- A możemy pójść w jakieś cieplejsze miejsce - spytał oddając odgłosy zębami jak trzęsący się szkielet.
- Ale gdzie ? 
- Może na szejka ? znam obok fajny milkbar - powiedział uśmiechając się.
- Ten milkbar to Starbucks prawda ? - zapytałam pewna, że to starbucks
- Tak, to co pójdziesz ? - zapytał znowu jak małe dziecko. 
- Dobrze, ale musisz gdzieś odłożyć gitarę - po czym chłopak podszedł do samochodu naprzeciwko nas i włożył gitarę do środka.
- Zaskakujesz mnie... - wyszeptałam
- To dobrze ? - zapytał jak najbardziej poważnie.
- Myślę, że tak... - poczułam jak moje policzki zrobiły się czerwone.
- Widzę, że mas zochotę na pomidory - powiedział z uśmiechem
- No wiesz... - po czym jeszcze bardziej się zarumieniłam. 
- Naprawdę przepraszam, wybacz mi - powiedział patrząc mi w oczy chłopak. Moja podświadomość miała ochotę go przytulić, ale rozum nie pozwalał.
- Nie drąż Niall - wyszeptałam odwracając wzrok od niego. To było zbyt niebezpieczne patrzeć mu w oczy. 
- Dobrze - powiedział zawiedziony - chodźmy.

~~
Niall's pov 
Usiedliśmy przy jednym ze stolików. Podano nam nasze mleczne picie i postanowiłem zacząć rozmowę.
- Czy możesz zapomnieć o tym co się stało ? -zapytałem licząc na szybką odpowiedź.
- Tak, ale nie chodzi o sam fakt tylko o przyczynę. - powiedziała patrząc mi w oczy.
- Pomyliłem się co do ciebie - wyznałem bez wahania
- A więc błąd w ocenie ? błąd w tym, że nie mówisz o... 
- O czym ? 
- O uczuciach.
- Dobrze. Ciągle o tobie myślę, nie mogę cię wyrwać z tond myślę o tobie w dzień i w nocy nie boję się do tego przyznać - pokazałem na swoją głowę.
- Ale ja nie chcę być tu - powiedziała wskazując na moją głowę. Wolę być tutaj - dotknęła mnie w klatkę piersiową.  
- A ja jestem w twoim sercu ?
- Może... - powiedziała po czym się zaczerwieniła.
- To jest miłość od pierwszego wejrzenia - rzuciłem bez namysłu po czym zaraz tego żałowałem. - wierzysz w nią ? - zapytałem z nadzieją, że się ze mną zgodzi.
- Miłość rodzi się na wiele sposobów. Może zakiełkować w każdej chwili, jak roślina, która nagle wyrosła z ziarna, ale potrzebuje dużo uwagi. Wtedy jest szansa, że stanie się pięknym, dużym drzewem o mocnych gałęziach - Powiedziała to wykonując różne gesty rękoma. 
- Pięknie to rozumiesz - powiedziałem zapatrzony w nią. Nikt jeszcze tego tak nie ujął jak ona. 
- Czym jest dla ciebie miłość ?
- Polega na dawaniu 
- Dlaczego ?
- Bo to co dajemy rośnie również w nas. Kwiaty opadają by mógł wyrosnąć owoc. - Uśmiechnąłem się do niej. Właściwie chyba cały czas to robiłem. Ona fantastycznie czuje miłość.
- Cudownie to czujesz - dziewczyna się uśmiechnęła i zaczerwieniła. W tym momencie poczułem do niej coś wyjątkowego, coś pięknego. Wziąłem jej dłoń do swoich rąk. 
- Anne, umówmy się, ze właśnie teraz zaczyna się coś po między nami, zobaczymy co dalej. Jeśli nam nie wyjdzie nie możemy się poddawać, tylko próbować dalej bo to dopiero początek. 
- Chcę żeby nam wyszło - powiedziała bez zastanowienia
- Ja też - uśmiechnąłem się. Anne oparła swoją brodę na ręku i uśmiechnęła się. Była cudowna.
- Co powiesz ? - spytała piękna dziewczyna.
- Kocham Anne, kocham ją i chcę z nią być - Uśmiechnąłem się do niej, patrząc jej w oczy. Byłem bardzo szczęśliwy. Powoli pocałowałem ją w dolną wargę, uważając na to by się do mnie nie zraziła. Po chwili nasz pocałunek stał się przypieczętowaniem tego co przed chwilą powiedziałem. Jedną ręką dotknąłem jej policzka. Jej pocałunek działał na mnie jak narkotyk. Kończąc pocałunek pocałowałem ją tym razem w górną warkę. Spojrzałem w jej piękne brązowe tęczówki i byłem szczęśliwy, że wreszcie mogę ją pocałować. 
- Chodźmy, odwiozę cię - powiedziałem patrząc w jej oczy.
- Dobrze - powiedziała całując mnie w policzek. Czułem się jak w niebo wzięty. Kiedy mnie całowała, chciałem żeby to trwało wieczność. Naprawdę coś do niej poczułem.

_____________________________________________
Mam nadzieję, że wam się spodoba ta część ;P
Przepraszam, że tak późno ją dodałam. 
xoxo

Chapter 3

Anne's pov
Powiedział, że jutro przyjdzie... poczułam, że tęsknie, że... to jest tak trudne do opisania. To uczucie jest piękne, ale boję się jego. Nigdy nie miałam problemów, a on... nie powinnam się w to mieszać jeszcze będę miała kłopoty. Weszłam do swojego domu. Może nie był on najładniejszy, albo był nawet obskurny jak to powiedział Niall, ale wystarczy mi żeby zacząć coś nowego. Muszę jeszcze poszukać nowej pracy. Mam tyle rzeczy do zrobienia. Mój nowy dom jak to cudownie brzmi. Kupiłam go za nie wielką cenę, ale mam coś "swojego" na jakiś czas. Drzwi od razu prowadziły do salonu połączonego z kuchnią, a w głębi salonu były drzwi do pokoju. Położyłam walizkę na ziemi i rozglądałam się po moim nowym domu. Dzięki ojcu miałam za co go kupić. Nie wiem jak mu za to podziękuje. 
- Muszę znaleźć współlokatorkę - pomyślałam na głos. Jest mi potrzebna, sama rady sobie nie dam z czynszem. Zaniosłam swoją walizkę do pokoju. Dom, miał parę mebli, ale i tak postaram się kupić nowe.
Usiadłam na swoim w miarę niezniszczonym łóżku. Byłam strasznie zmęczona, ale nawet nie wiem czym. Powoli zapadał zmrok, a ja zrobiłam się głodna. Ponieważ nie miałam nic jeszcze w lodówce, postanowiłam się wybrać do sklepu. Szybko założyłam marynarkę i poszłam. Nie wiedziałam co dokładnie chcę kupić, więc wzięłam dwie bułki i dżem. 
- Anne ? - zapytał znany mi głos - Co ty tu robisz ?
- Lisa, cześć - przytuliłam ją odruchowo - mieszkam w pobliżu.
- No to nie tak daleko - zaśmiała się
- Nie wyprowadziła bym się nie wiadomo gdzie 
- Twój ojciec od zmysłów odchodzi
- Jak to, dlaczego ?
- Widział cię z jakimś chłopakiem przed domem
- To mój kolega...  - powiedziałam przez zasłonę wstydu. - Nie mieszkam z nim spokojnie...
- Anne, ja to wiem. Ale uważaj nie muszę ci chyba tłumaczyć jak bardzo niektórzy mężczyźni są niebezpieczni - powiedziała klepiąc mnie po ramieniu.
- On taki nie jest... - zaczęłam go bronić.
- Dobra ufam ci, choć zapłacę za nasze zakupy
- Nie trzeba mam swoje pieniądze - uśmiechnęłam się żeby nie odebrała mnie źle. Nienawidzę kiedy ktoś proponuje mi pomoc finansową. Sama potrafię o siebie zadbać. Kiedy zapłaciłam za swoje zakupy i pożegnałam się z Lisą zaczęłam powoli wracać do domu. Było już ciemno, a na moim osiedlu nie było oświetlenia. Myślałam tylko o tym, aby jak najszybciej wrócić do domu. Nagle ktoś zakrył mi oczy rękoma.
- Kim jestem ? - zapytała osoba stojąca za mną. To była Artea wszędzie rozpoznam ten głos.
- Artea - powiedziałam z uśmiechem. - Co ty robisz tu tak późno ?
- Pracuję - powiedziała z uśmiechem na ustach
- Ale tak późno ? co to za praca ? - zapytałam zdziwiona
- Dozorczyni na moim osiedlu - powiedziała z dumą
- Gratuluję cieszę się, że znalazłaś swoją wymarzoną pracę.
- Dzięki nie obraź się, ale ja już muszę iść. Trzymaj się - powiedziała odchodząc
Artea jest bardzo mądra, ale czasami ma głupie pomysły, mam nadzieję, że nic sobie nie zrobi.

Niall's pov
- Caroline ? - powiedziałem wchodząc do mieszkania. 
- Jestem misiu - powiedziała radośnie wychodząc z pokoju
- Musimy porozmawiać - zacząłem rozmowę. Bałem się jej reakcji.
- Ale co się stało - powiedziała przytulając mnie
- Chodźmy do salonu - powiedziałem wyrywając ją z uścisku, i jednocześnie łapiąc za łokieć.
- Caroline, ja już nie mogę...
- Ale o co ci chodzi ? - zapytała z poważną miną
- Moje uczucia... one wygasły - powiedziałem ze smutkiem. Kiedyś naprawdę ją kochałem, ale dziś wszystko się zmieniło. Caroline i ja jesteśmy różni.
- Co chcesz mi przez to powiedzieć ? - zapytała ze łzami w oczach.
- Musimy się rozstać - rzuciłem patrząc jej głęboko w oczy. Dziewczyna wybuchła płaczem. Nienawidzę kiedy dziewczyna przeze mnie płacze. Widząc ją w takim stanie, sam miałem ochotę się rozpłakać,
- Wynoś, się ! Ty żmijo ! - krzyknęła bijąc mnie po klatce piersiowej. 
- Przepraszam - powiedziałem wychodząc z domu. Było mi naprawdę przykro. Nie chciałem, żeby tak wyszło... 

Caroline's pov
Mój świat legł w gruzach. Wczoraj mnie kochał, a dziś ? uczucia wygasły ? nikt mnie nigdy tak nie poniżył. Jeśli, nie będzie ze mną, to nie będzie z żadną obiecuję mu to. Wczoraj pytał o dziewczynę. Tak na pewno chodzi o inną, Jak tylko ją znajdę, to zniszczę jej życie. A zacznę od dziś... powiedziałam wybierając numer Paula. Dowiem się kim ona jest.

Niall's pov
Zapukałem delikatnie do drzwi Anne. Byłem podekscytowany dzisiejszym dniem miałem ochotę spędzić go w jej towarzystwie. Tylko ona i ja to pięknie brzmi. Po chwili pokazała się w drzwiach piękna dziewczyna. Wyglądała nieco inaczej niż poprzednio. Jej proste włosy spadały kaskadą w dół. Na głowie miała zrobiony warkocz z przednich części włosów. Zdziwił mnie jej wygląd. Zdecydowanie wolałem ją w kręconych włosach. Ale mimo wszystko wygląd jej był i tak przepiękny. 
- Dzień dobry - powiedziałem możliwe, że na twarz wdarł mi się mały uśmiech
- Cześć - powiedziała patrząc się na mnie. Jej oczy przyprawiały mnie o zawrót głowy. 
- Możesz się ze mną przejść - zapytałem pewny, że się zgodzi.
- Chętnie, ale... muszę zaraz iść do pracy. - powiedziała, kiedy na jej policzkach pojawił się róż.
- A może cię podwieźć ? gdzie pracujesz - zapytałem zaciekawiony jak nigdy.
- Emm... no dobrze. Pracuje w restauracji - powiedziała po czym zrobiła się czerwona jak pomidor. Zastanawiało mnie tylko dla czego. Przecież praca w restauracji to nic karalnego.
- To chodź - powiedziałem wskazując ręką na samochód. Dziewczyna wzięła torbę i zamknęła dom. Otworzyłem jej drzwi od samochodu, żeby weszła. Chciałem naprawdę dobrze przy niej wypaść. Po piętnastu minutach byliśmy już na miejscu.
- Dziękuje, i mam do ciebie prośbę. Nie odwiedzaj mnie w pracy - powiedziała zawstydzona.
- Dobrze, to o której po ciebie przyjechać ? 
- Słucham ? - spytała zdziwiona
- O której kończysz pracę ? - spytałem śmiejąc się.
- O 14... - powiedziała po czym znowu jej policzki zalał róż. O 14 kończy pracę w restauracji. Dziwnę zawsze myślałem, że praca w restauracji trwa pół dnia. Patrząc na zegarek była 10 z minutami. 
- Do zobaczenia - rzuciłem po czym pocałowałem ją w policzek żeby się mnie nie wstydziła. Dziewczyna wyszła z samochodu, a ja ruszyłem w stronę rynku. Skoro to tylko 4 godziny to pójdę na rynek może coś tam ciekawego znajdę...

~~
- Dzień dobry czy może Anne już skończyła pracę ? - zapytałem kelnera. W ręku trzymałem bukiet róż dla Anne miałem nadzieje, że jej się spodobają.
- Tak myślę, że powinna zaraz wyjść - powiedział mężczyzna uśmiechając się.
Po chwili zauważyłem dziewczynę wychodzącą z zaplecza. Była cudowna. Ale jak mnie tylko zobaczyła w jej oczach pojawił się smutek, który przyprawiał mnie o dreszcze.
- Ja już pójdę - powiedziała do kelnera
- Dobra, trzymaj się - powiedział puszczając jej oczko.
- Miałeś tu nie przychodzić - powiedziała patrząc na mnie smutnymi oczami.
- Przepraszam - powiedziałem całując ją w policzek i wręczając bukiet róż. Mógłbym ją całować cały czas. Zdziwił mnie jej wyraz twarzy. Wstydziła się czegoś. Odwiozłem ją z powrotem do domu.
- Chcesz wejść ? - rzuciła z uśmiechem 
- Chętnie - odpowiedziałem jej tym samym.
~~
Kiedy weszliśmy do jej domu w moje oczy rzuciła się pewna fotografia. Wyło na niej dziecko i dwójka rodziców. Matka dziecka ze zdjęcia była przepiękna i podobna do Anne.
- To twoi rodzice ? - spytałem podchodząc do zdjęcia.
- Tak... to moja mama, tata i ja. Bardzo stare zdjęcie.
- Jesteś bardzo podobna do swojej mamy - rzuciłem bez zastanowienia
- Ona była wspaniała - rzuciła dziewczyna z uśmiechem.
- Była ?
- Moja mama zamarła kiedy miałam 6 lat - powiedziała patrząc na zdjęcie.
- Przepraszam nie wiedziałem - tłumaczyłem się. Od razu ją przytuliłem. Wyobrażam sobie ból jaki jest po stracie matki. 
- Nic się nie stało - powiedziała uśmiechając się. Wyglądała tak pięknie. 
- Opowiedz mi coś o sobie
- Jak już wiesz moja mama zmarła kiedy miałam 6 lat. Mój tata się załamał, nie dawał sobie rady aż w końcu opieka zaczęła interweniować. Jedyny sposób żebym mogła w jakikolwiek sposób być z moim tatą, był tylko internat. Mój tata załamał się jeszcze bardziej, zaczął pić. Mimo wszystko nie chciał żebym widziała go w takim stanie. Wysłał mnie do szkoły z internatem u sióstr. One mnie wychowały. Z tatą prowadzimy w pewnym sensie normalne życie od jakiś trzech lat. - powiedziała ze łzami w oczach - Ale czasami brakuje mi mamy, której mogłabym się ze wszystkiego zwierzyć - powiedziała ze spływającymi łzami po jej policzkach. To było naprawdę smutne. Ona musiała dużo w życiu przejść. 
- Jakie jest twoje marzenie ? - spytałem licząc, że będę mógł jej pomóc
- Chciałabym założyć cudowną rodzinę - powiedziała patrząc na stare zdjęcie jej rodziny.
- Ale jesteś jeszcze młoda powinnaś się wyszaleć - powiedziałem zdziwiony jej odpowiedzią.
- Nie Niall chciałabym stworzyć rodzinę taką o jakiej ja marzyłam. - moje serce z tą chwilą zaczęło szybciej bić. Teraz byłem pewien, że musiała przejść bardzo dużo. Spojrzałem jej głęboko w oczy, widziałem w nich smutek, żal, ale przede wszystkim dobroć. Złapałem ją w tali i przybliżyłem jeszcze bliżej siebie. Patrzyłem w jej oczy przybliżając się do jej ust. Pocałowałem jej dolną wargę. Ona nawet nie wiedziała jak się całować, co mnie zdziwiło jeszcze bardziej. Mimo wszystko, kontynuowałem pocałunek. Ona była inna niż wszystkie. Była niewinna, cnotliwa, skromna była idealna. Po chwili pocałunek zmienił się w wyznanie miłości. Jej ręce spoczywały na moim brzuchu. Chciałbym aby ten pocałunek trwał wiecznie. Starałem się całować ją jak najdelikatniej, żeby jej nie zrazić. Odrywając się od pocałunku, spojrzałem jej głęboko w oczy. Chyba wprawiłem ją w zakłopotanie. 
- Kochajmy się - powiedziałem impulsywnie zaczynając ją ponownie całować.

___________________________________
Mam nadzieję, że wam się spodobało ;P
Next też dzisiaj postaram się dodać.
Błagam komentujcie ! xd
xoxo

poniedziałek, 22 lipca 2013

Chapter 2

Anne's pov
- I jak było ? - spytała Lisa stojąc w drzwiach od kuchni zajadając jabłko.
- Mamo było cudownie, ale Anne odpłynęła po tym koncercie cały czas tylko myślała nawet nie chce mi powiedzieć o czym - powiedziała roześmiana Artea. 
- Yhm - potaknęłam sarkastycznie po czym poszłam do łazienki się odświeżyć. Biorąc prysznic znowu rozmyślałam o zaistniałej sytuacji na koncercie. Myślę jednak, że to normalne. To mój idol, a ja po prostu za dużo sobie wyobrażam. Mimo wszystko jego niebieskie tęczówki przyprawiają mnie o ciarki. Myślę, że muszę o nim jak najszybciej zapomnieć zanim zacznę sobie robić nadzieję. Ale kiedy przypomina mi się jego wzrok... Nie Anne przestań nie możesz się zauroczyć ! 

Niall's pov
Wróciłem do domu i zamknąłem drzwi. To był chyba mój najgorszy koncert w życiu. Usiadłem na kanapę i zacząłem rozmyślać. Ona miała coś w sobie co przyciągało moją uwagę, jej oczy piękne czekoladowe oczy w których bez zastanowienia mógłbym utonąć. Och Niall gdyby teraz Caroline słyszała twoje myśli - wyszeptałem. Nie wątpię w to, że Caroline nie kocham, ale ta dziewczyna... muszę ją znaleźć. Wybrałem numer do Paula.
- Paul musisz mi szybko pomóc - powiedziałem zniecierpliwiony
- W czym, co się stało ? - zapytał wystraszony
- Chodzi o pewną dziewczynę...

~~
Anne's pov
- Anne możemy pogadać ? - powiedziała Artea 
- Tak, ale która jest godzina ? - spytałam zaspana
- Po szóstej jakoś 
- Mamo Artea co ty chcesz tak wcześnie ?
- Rozmawiałyśmy o mieszkaniu pamiętasz ?
- Yhm
- No i ja chciała bym z tobą się wyprowadzić...
- Artea przecież wiesz, że ja muszę się wyprowadzić od zaraz. Nie chcę być ciężarem dla naszych rodziców. Jeśli chcesz to możesz się do mnie wprowadzić jak znajdę już jakieś mieszkanie tylko musisz zarabiać na czynsz - Powiedziałam siadając na łóżko. - Po za tym ja kilka dni temu znalazłam mieszkanie do wynajęcia...
- Jak to ? to po co wczoraj się pytałaś czy znalazłam ? - zapytała zdziwiona
- Z ciekawości. Kiedy miałam zamiar ci powiedzieć mój tata już wyszedł i musiałyśmy jechać. Przepraszam 
- Nie nic się nie stało, ale jak znajdę pracę będę mogła zamieszkać z tobą ? - zapytała z nutką nadzieii.
- Zobaczymy, na razie muszę dziś powiedzieć rodzicom, że się wyprowadzam. I do tego dziś.
- Dziś ? no dobra muszę się sprężać ze znalezieniem pracy - zaśmiała się
- Wszystko w swoim czasie, a teraz idź spać do siebie 
- Dzięki - powiedziała śmiejąc się sarkastycznie.
~~
POŁUDNIE
Niall's pov
Nie mogę uwierzyć, że właśnie stoję pod jej drzwiami moje serce biło jak pikawa. Był ze mną Harry czekał na mnie w samochodzie uznał, że chce wszystko widzieć.Nie wiedziałem czy zapukać czy nie. Odwróciłem się do Harrego żeby dać mu znak, że nie wiem co zrobić. Odwróciłem się do drzwi pięknej dziewczyny. I właśnie ją ujrzałem piękną brązowooką dziewczynę. Nasze oczy spotkały się tak jak na koncercie z tą różnicą, że byliśmy bliżej.
- Cześć - powiedziałem cały uśmiechnięty od ucha do ucha
- Dzień dobry - powiedziała uśmiechając się lekko.
Ku mojemu zdziwieniu miała ze sobą walizkę, a ku mojemu jeszcze większemu zdziwieniu miała walizkę bez kółek i trzeba było ją nosić. Zdziwiło mnie to, ale to był dobry pretekst by z nią spędzić więcej czasu.
- Poniosę - powiedziałem nie odrywając od niej wzroku i jednocześnie sięgając po jej walizkę, którą trzymała w swoich drobniutkich rączkach. 
- Nie nie trzeba - powiedziała uśmiechając się, ale i tak wcale jej nie słuchałem. Była lekko zawstydzona, ale bardzo miła. Kiedy wziąłem od niej walizkę zaczęła ciągnąć swoje palce. Nie wiem czemu, ale wydawało mi się to słodkie.
- Jestem tu z kolegą - powiedziałem wskazując na Harrego siedzącego w samochodzie. Harry automatycznie jej pomachał. 
- Bardzo mi miło - odpowiedziała z lekkim zakłopotaniem. 
- Może cię podwieźć ? - spytałem licząc, że się zgodzi.
- Nie dziękuje dam sobie radę - powiedziała próbując wziąć ode mnie swoja walizkę. Ale wcale nie miałem zamiaru jej oddawać. 
- Ale na pewno ?
- Tak, po za tym nie wypada wsiadać do samochodu obcej osoby - tłumaczyła.
- Okej to się przejdziemy - Uśmiechnąłem się. Zdziwiła mnie jej odpowiedź. Wydaje mi się, że nie jestem obcą osobą znają mnie miliony ludzi na świecie. 

Anne's pov
Może i było by lepiej pojechać samochodem, ale nie jestem wychowana tak by brać gdy ktoś ci daje. Nadal nie mogłam opanować swojego zdziwienia. Dosłownie kiedy wyszłam on czekał na mnie pod moimi drzwiami. To było naprawdę dla mnie wielkie zdziwienie. Tym bardziej po wczorajszym incydencie na koncercie. Byłam lekko skrępowana w jego obecności, uważałam żeby nie zrobić nic co mogło by go zrazić do mnie.
- To tu - wskazałam palcem na dalszą ulicę.
- Tam będziesz mieszkać ? - spytał zdziwiony.
- Yhm 
- Nie jestem pewien czy to dobry pomysł - powiedział patrząc na mnie
- Dlaczego ? 
- Ten dom wygląda obskurnie - powiedział z obrzydzeniem
- Nie wszyscy mają tyle pieniędzy co ty - rzuciłam bez namysłu po czym zaraz tego żałowałam. Co ja narobiłam "głupia"! podpowiadała mi moja podświadomość.
- Masz rację przepraszam - powiedział z uśmiechem na ustach
- Nie to ja przepraszam nie powinnam była tego mówić - powiedziałam cała roztrzęsiona. Jeszcze nigdy nie czułam się tak przy mężczyźnie. Właściwie z żadnym nie miałam kontaktu no chyba, że z tatą. 
- Chodźmy - powiedział uśmiechając się i klepiąc mnie po plecach. Jego dotyk działał na mnie jak energetyk. Poczułam wtedy jak to się mówi "Motylki w brzuchu" jedyną myślą jaką w tej chwili miałam to było nie urażenie jego do siebie. Co się ze mną dzieje ?
Odwróciłam się w stronę ulicy i zobaczyłam Harrego siedzącego w samochodzie. Jechał za nami. 
- To tu ? -spytał zapatrzony we mnie Niall. 
- Tak dziękuje bardzo, ze chciałeś nieść moją walizkę - powiedziałam chcą w końcu odebrać swoją własność.
- Chodźmy - powiedział idąc dalej z moją walizką 
- Ale gdzie ? - spytałam przerażona 
- Poczekaj chwilkę
Widziałam tylko jak wchodzi do jednego ze sklepów. Byłam przerażona. Zaufam mu przecież nie mam tam nic cennego powiedziała moja podświadomość. Chwilę później zauważyłam Nialla wychodzącego ze sklepu z cukierkami pudrowymi. 
- To dla ciebie - powiedział całując mnie w policzek i wręczając mi je do ręki.
Znowu... to uczucie tylko jeszcze mocniejsze. Boże co się ze mną dzieje ?

Niall's pov
Nie mogłem się opanować i pocałowałem ją w policzek. Była śliczna, tak stojąc. Musiała być nieźle wystraszona, że facet zabiera jej walizkę i idzie sobie do sklepu. Ona jest taka niewinna. Odchylając się od jej buzi spojrzałem w jej piękne czekoladowe oczy. 
- Będę mógł czasem przychodzić ? - spytałem możliwe, że na twarzy pojawił mi się uśmiech.
- Myślę, że tak - powiedziała pochylając głowę w dół. 
- Proszę twoja walizka 
- Dziękuje jeszcze raz za wszystko - powiedziała z lekkim uśmiechem
Ona jest idealna. Nagle usłyszałem klakson. To Harry. 
- Jak słyszysz muszę już iść...chwila chyba zapomniałem o najważniejszym - powiedziałem po czym zacząłem się śmiać. Zapomniałem spytać się jak ma na imię. 
- Możesz mi jeszcze powiedzieć jak masz na imię ? - zapytałem z uśmiechem na twarzy
- Emm... Jestem Anne Craynils - powiedziała po czym się zaczerwieniła. Ona jest taka słodka. 
- Ja jestem Niall Horan 
- Wiem - powiedziała po czym jeszcze bardziej się zaczerwieniła. Zacząłem się śmiać. 
Pogłaskałem jej prawy policzek po czym pocałowałem lewy. Znowu się zaczerwieniła. Mógłbym rzucić hasło typu "czy lubisz buraki", ale widziałem było widać, że się bardzo krępuje. 
Harry znowu zatrąbił. Po czym pokazał mi mój telefon. Zostawiłem go w samochodzie, ale o co mu chodziło nie mam pojęcia. 
- Ja już muszę iść postaram się jutro wpaść do ciebie - Powiedziałem będąc zadowolony z całego tego marszu. Warto było przejść się z nią. Zacząłem iść do Harrego, który był niedaleko.
- Ty tu sobie romansujesz, a twoja dziewczyna wydzwania - zaśmiał się Harry
- Zapomniałem - powiedziałem łapiąc się za głowę. - Co mówiła ?
- Nic specjalnego... tylko, że chce cię przeprosić.
- Ale nic jej nie mówiłeś o Anne ?
- Czyli tak ma na imię twoja piękna nieznajoma ? 
- Przestań tak o niej mówić, mówiłeś czy nie ? - moje ciśnienie się podniosło. Nie wiem czemu, ale poczułem się zazdrosny słysząc jak ktoś mówi o niej w ten sposób.
- Wybacz Niall, spokojnie nic nie mówiłem - Styles od razu spoważniał.
- Całe szczęście...
- Ale co masz zamiar lecieć na dwa fronty przyjacielu ? - powiedział opierając się o maskę samochodu
- Harry nie wiem co robić. Anne ona... jest cudowna. Mimo, że byłem z nią krótko coś w niej jest.
- Niall najpierw zerwij z Caroline potem przystawiaj się do Anne...
On ma rację muszę to skończyć.

____________________________
Bardzo was proszę dajcie komentarze muszę mieć jakąś motywację żeby dla was pisać. Wystarczą mi nawet 3 tylko piszcie :)

FunPage

Tak założyłam fanpage tylko dlatego bo chciała bym wiedzieć czy ktoś w ogóle chce to czytać. Ja wiem, że to dopiero pierwsza część mojego opowiadania, ale mi zależy na waszej opinii. 
Oto link :
Chapter 1

Anne's pov

- Wstawaj bo się spóźnisz - powiedział męski głos. Lekko otworzyłam oczy i zobaczyłam Tetę stojącego w drzwiach. Spojrzałam na godzinę była już 10.30 zerwałam się szybko z łóżka i szukałam ubrań.
- Czemu mnie nie obudziłeś wcześniej ? - Powiedziałam zaspana szukając ubrań w mojej szafie.
- Myślałem, że nastawiłaś budzik na dziewiątą, to przyszedłem sprawdzić czy się wyszykowałaś
Stanęłam przed szafą trzymając moją sukienkę. Staram się sobie wyjaśnić czemu budzik nie zadzwonił. Wzięłam telefon do ręki starając się go odblokować.
- O nie... - tylko takie słowa opisywały mój teraźniejszy stan. Zapomniałam naładować telefonu i w środku nocy się rozładował. Widocznie będę musiała iść bez telefonu.
- A gdzie Artea tato ? - Zapytałam przecierając oczy jedną ręką.
- Je śniadanie
- Jak miło - Opowiedziałam sarkastycznie - Wiesz tato chciała bym się przebrać już.
Po czym wyszedł. Położyłam sukienkę na biurku i zaczęłam ścielić łóżko.

~~
Po godzinie ciężkiego szukania idealnych rzeczy na koncert wreszcie znalazłam. Założyłam biały top, a do niego krótką czarną marynarkę. Ze spodni nie miałam nic specjalnego, więc ubrałam najzwyczajniejsze leginsy. Wyszłam z pokoju i słyszałam tylko głos Artei śmiejącej się z moim tatą. 
- A co was tak bawi ? - spytałam zaciekawiona.
- Chodź zobaczysz ile ludzi już przyszło na koncert. 
- Jedziemy ? - spytałam mało zaciekawiona odpowiedzią Artei.
- No możemy już jechać - powiedział mój tata.
- Dobra trzymaj się mamo my z Anne wyjdziemy już na dwór - powiedziała Artea.
Odwracając się w stronę Lisy i mojego taty widziałam już jak się całują. Jestem szczęśliwa, że mój tata znalazł sobie kogoś. Artea bardzo lubi mojego tatę, a ja jej mamę można powiedzieć, że tworzymy szczęśliwą rodzinę. Artea była naprawdę bardzo ładna. Zawdzięcza to pewnie po swojej mamie. 
- Słuchaj prosiłaś mnie żebym znalazła ci jakiś dom do wynajęcia prawda ? - Spytała lekko skrępowana.
- Tak, znalazłaś już coś ? 
- Tak, ale widzisz... też bym chciała z tobą zamieszkać - powiedziała ze strachem przed moją odpowiedzią. Usłyszałam dźwięk zamykających się drzwi, i się odwróciłam. Ujrzałam mojego tatę który wręcz promieniał ze szczęścia. 
- Później o tym porozmawiamy - powiedziałam wsiadając do samochodu.

Niall's pov
- Kocham cię wiesz ? - powiedziałem całując Caroline w czoło.
- Wiem skarbie - Powiedziała przytulając się do mnie.
- Niall idziesz czy mamy zacząć koncert bez ciebie ? - powiedział z lekkim uśmiechem na ustach Harry. Odwróciłem się i ujrzałem Harrego, a obok niego Liama patrzącego się na Caroline. Zdziwił mnie fakt, że wyglądał na zazdrosnego patrząc na nią. Kiedy tylko zauważył moje spojrzenie od razu się odwrócił. 
- No to jedziemy ? - Krzyknąłem z uśmiechem.
Wszyscy wbiegliśmy na scenę bardzo podekscytowani dzisiejszą widownią. Było tam dużo fanów, ale zdecydowanie większość to były jeszcze dzieci od 10 do 15 lat. Zaczęliśmy śpiewać. To naprawdę fantastyczne uczucie występować przed tak wspaniałymi fanami. Podszedłem do Harrego zrobić mu na złość i zniszczyć mu fryzurę, ale moją uwagę przykuła piękna dziewczyna. Jej kręcone włosy spadały kaskadą w dół. Jej czekoladowe tęczówki przyprawiały mnie o ciarki. Patrzyłem na nią przez dobrą chwilę, ale nie sprawiało mi to problemu ponieważ jej wzrok również był skierowany na mnie. Wyszeptałem bezdźwięcznie, że jest piękna, na co ona odpowiedziała mi pięknym uśmiechem. Nie mogłem przestać na nią patrzeć i uśmiechać się jak głupi do sera. Z tego pięknego transu wyrwał mnie Harry szturchając moje ramie. Zdałem sobie sprawę, że teraz była kolej na moją i Louisa zwrotkę, ale przeze mnie Louis zaśpiewał ją sam.

Anne's pov
Jego niebieskie oczy wpatrywały się we mnie, byłam lekko skrępowana, ale nie potrafiłam odciągnąć mojego wzroku od niego. Zaczął ruszać ustami naprawdę nie wiedziałam o co mu chodzi, ale byłam tak podekscytowana, że zaczęłam się uśmiechać. Mogłabym odpłynąć w jego cudownych tęczówkach. 

Harry's pov
Zacząłem szturchać Nialla bo zawalił sprawę, Louis musiał sam zaśpiewać ich zwrotkę. Zastanawiałem się co przykuło tak mocno jego uwagę. Starałem się spojrzeć na tą kobietę by zobaczyć kim ona jest. Niestety chyba nigdy się tego nie dowiem. Jest tu dużo pięknych dziewcząt i trudno zobaczyć która to. Pobiegłem na chwilę za kulisy sprawdzić czy Caroline tego nie widziała. Fakt nie lubiłem jej, ale nie miałem ochoty patrzeć jak Caroline zrywa z nim na oczach wszystkich. Lekko zerknąłem wiedząc, że zaraz mnie wygonią na scenę i zobaczyłem ją piszącą sms'y nic nowego. Nie rozumiem czasami po co ludzie przychodzą na koncerty. 

~~
Niall's pov
Koncert już się skończył ubrałem się jak najszybciej mogłem i poszedłem wypatrywać tej dziewczyny. Miała w sobie coś co przykuło moją uwagę. Niestety nigdzie jej nie mogłem znaleźć, ale jak przecież to był koncert głównie dla dzieci z sierocińca to tam trzeba szukać. Szybko zacząłem szukać Paula, tłumy fanek piszczały jak mnie widziały co tylko wprawiało mnie w zakłopotanie. Nie wypada nie robić sobie zdjęć z fanami, ale nie miałem innego wyboru. W końcu znalazłem Paula. 
- Mam wielką prośbę - krzyknąłem starając się zagłuszyć piski fanek z zewnątrz. 
- Słucham ? 
- Znajdź dla mnie pewną dziewczynę...
- A ja ci nie wystarczam ? - zapytał dobrze znany mi głos. To Caroline. Złapałem się za głowę. Kompletnie o niej zapomniałem. Nie chciałem żeby o tym wiedziała, źle by to przyjęła...
- Słucham ?! - krzyknęła
- Caroline nie tu - powiedział Harry stojąc w mojej obronie. Tylko on dokładnie widział co się działo na scenie. 
- Zdradzasz mnie ?! - krzyknęła jeszcze głośniej.
Odwróciłem się do niej. Wokół stał tłum fanek, a wśród nich ona. 
- Nie ! Nigdy bym tego nie zrobił ! - krzyknąłem po czym szybko udałem się do samochodu i wsiadłem.
Sam będę musiał ją znaleźć.

____________________________
Mam nadzieję, że wam się podobał. I proszę was komentujcie zależy mi na waszej opinii. 
Next dodam może jeszcze dzisiaj, ale to nie jest pewne. 
xoxo 
Prologue
Niall's pov

Wszedłem do domu bardzo zmęczony po próbie, w końcu jutro nasz koncert dla dzieci z sierocińca. Czasami nie mogę w to uwierzyć. Jestem naprawdę szczęśliwy. Mam przyjaciół, kochającą dziewczynę i oczywiście najlepszych na świecie fanów. 
- Cześć kochanie jak tam na próbie ? - powiedziała obejmująca mnie Caroline.
- Bardzo dobrze, ale lepiej by było gdybyś była tam ze mną - powiedziałem podpuszczając ją.
- Przecież wiesz, że umówiłam się z Sereną - szepnęła pod nosem
- Wiem kochanie po prostu jestem zazdrosny 
- Nie masz nawet o kogo misiaczku - zaśmiała się
- Pójdę wziąć prysznic i idę spać jestem taki podekscytowany jutrzejszym dniem !
- Opanuj się kochanie to tylko sieroty - powiedziała oddalając się do kuchni.
- Może i tak...


~~
Jeszcze dziś powinien pojawić się pierwszy rozdział. Jak możecie to komentujcie zelży mi na waszej opinii :)